Czas

Lyrics
[Zwrotka 1] A ona wciąż ma pretensje że nie piszę. Przecież piszę Oni znów pieklą się że dziś nie wyjdę. Kurwa piszę Nie wiem po co w ogóle chcą mieć mnie bliżej, skoro piszę Mówią ja widzę Artura nie rapera, no to lepiej kup płytę, po to piszę Agr, nie ma kurwa dwóch mnie, po chuj chcesz to rozdzielać Mój dzień, mija przy literach znów bo już wiem Ile się przedzierać trza po sukces od zera Nie mam czasu być ci kumplem na melanż, piszę rap Jeśli nie rozumiesz nie aspiruj mi na przyjaciela Chciałeś kiedyś czegoś tak bardzo Że wszystko inne traciło swą wartość? Że każde słowo filtrowałeś przez przydatność swym celom Każdy dzień układałeś pod dyktando marzeniom Jeśli nie, nie skumasz czym jest dla mnie rap dotąd Jeśli tak to uszanuj i z nim nie walcz o mój czas, spoko? [Refren] Py-pytają kiedy, kiedy mam czas Obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale Dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap Ale każdy ziom chciałby płytę za frajer Py-pytają kiedy, kiedy mam czas Obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale Dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap Ale każdy ziom chciałby płytę za frajer [Zwrotka 2] Płacę rachunki za to, nie lubi mnie paru kumpli za to Parę sztuk się wkurwia za to, ale rapem płace też za gumki szmato Więc ryj, to mój number one One na to fajnie że rapujesz jakąś pracę masz Ponad dekadę mi zajęło by jakoś Z umów o dzieło ciułać pensje niewielką jak w biedrze za kasą Przynajmniej nie biegam za pracą, w zamian siedzę nad kartką Bo chuja tu dają, jak tylko czekasz że lepiej zapłacą AA, ja już się nie bawię w rap, nawet jak się bawię rapem Daj mi jeszcze parę lat, a będziesz w szoku dokąd to zabrałem Kiedy w klubie łapię majk, wszyscy rozdziawiają japę Jedni znają każdy track, inny smutni czemu wcześniej go nie znałem Bo odrabiałem underground bracie, mapę kraju znam jakbym był kartografem Zostało niewiele miast w których nie grałem Jeśli jakieś znasz, dawaj hajs i ustalmy datę jadę oni niech [Refren] Py-pytają kiedy, kiedy mam czas Obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale Dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap Ale każdy ziom chciałby płytę za frajer Py-pytają kiedy, kiedy mam czas Obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale Dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap Ale każdy ziom chciałby płytę za frajer [Zwrotka 3] Każdy tyra gdzieś, osiem czy dwanaście godzin Wstaje rano, jedzie, rzyga tym w połowie drogi Potem szef go wkurwia to wypłatę, wydaje na najbie Mówi Theo postaw, ty se porapujesz to ci wpadnie (hajsik) Licz se tausen na bibie, działkę hypeman i DJ Gorzej gdy prowadzę battle albo siedzę w jury gdzieś I zapomnij że na urodziny wpadnę gdzieś w weekend Wracam z trasy, chwila snu, biorę kartkę i piszę Życie kurwa, kocham to, chce to zabrać gdzieś wyżej W marzeń świat gdzie kupuje sobie kwadrat po płycie Dlatego tu tyram za trzech i Niczego nie stawiam nad teksty I nawet jeżeli to rani cię wierz mi Mam życie na szali a krupier już kręcił więc Albo wytrwasz przy mnie albo rzucasz focha Ja się nie wycofam, szanuj moją pracę jakby tyrał po kołchozach Kocham garstkę która kuma że to moja droga Proszę nie bądź jednym z tych co za mną woła [Refren] Py-pytają kiedy, kiedy mam czas Obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale Dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap Ale każdy ziom chciałby płytę za frajer Py-pytają kiedy, kiedy mam czas Obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale Dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap Ale każdy ziom chciałby płytę za frajer
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Theodor