Nowotwór wyobraźni

Album cover art for "Nowotwór wyobraźni" by Augustyn KenNeDy

Augustyn KenNeDy - Rap, Underground Rap

Nowotwór wyobraźni

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro] Kurwa, no zgubiłem, straciłem to swoje stare, dobre flow W ogóle, kompletnie! Wcale nie jestem w formie, ale nagrywam to [Zwrotka] Mam nowotwór wyobraźni, jebana schizofrenia Nie oszczędzaj mnie, niech wiedzą, pewnie dasz to na fejsa I co? Beka ze mnie? Śmiechy, chichy? Przestań To niesmaczne jak dla wegetarianina porcja mięsa Z tego miejsca na wszystko mam inny punkt widzenia Od spełnionych obowiązków, każdy twórcą swego szczęścia Na tych lekach, nie wiesz jakich i nie chciałeś nawet wiedzieć Co one robią z człowiekiem, ze mną? Nie znam się, kim jestem? Nie wiem, staję się kimś innym, innym, trzęsą mi się ręce Moje serce bije mocniej, mam sztywne mięśnioręce Budzę się cały sztywny, czuję się jak kłoda drewna Wycinają las na papier, a ja wolny tu, do wzięcia Czekam na stolarza, na drwala i Dżepetta Chcę umierać, albo żeby dali mi coś żebym nie chciał Żebym przestał o tym myśleć, żeby w końcu było dobrze Boże, gorzej być nie może? A może jednak może Stolec wsadzę w kondoma, zawsze chciałaś ssać czarnego I dla tego masz ode mnie gówno w kondomie, ssij go Smacznego, głupia dziwko... Powiem coś szczerego Dlaczego nie dałem ci swojego? Bo nie staje mi, dlatego Mam problemy z erekcją, nie czuję się mężczyzną Wiem, jestem obojnakiem... Co? Śmieszy cię to wszystko? Że jestem pizdą, nie facetem? Pomyśl jak ja się czuję Czuję się jak zero, dno, i czy ty, kurwa, rozumiesz? Gdy przyjmuję ten Fenactil, żeby nie myśleć o śmierci I żeby nie widzieć rzeczy, o których ty nawet nie śnisz Pewnie mi nie uwierzysz, przysięgam, że to prawda Ostrzegam cię, nie otwieraj się na szatana Zobaczyłem przez okno czarnego pana To niestety nie jest sarkazm, nie fantazja literacka On stał tam, widziałem go, nie dowierzając oczom Czułem na ciele zimno, kiedy patrzyłem przez okno I co? Pewnie ciekawi cię jak wyglądał? Miał kopyta, długi płaszcz i głowę jakby kozła Nigdy nie wierzyłem w Boga, jestem ateistą Mimo to, modlę się... Boję się o przyszłość Anito, dziękuję za Biblię i medalik Dla mnie to kawałek blachy, a dla ciebie symbol wiary Wiem, jestem pojebany, widzę, czuję, że mnie śledzi coś Że chodzi za mną ktoś, teraz wiem, że to był on Początkowo widziałem jakby bezbarwne cienie Sam nie wiedziałem co to, teraz żałuję, że wiem Nie wiem sam do czego to mnie doprowadzi Mam pojebane sny-y-y, chcę się zabić Zajebać, pociąć... Ciąłem się żyletką Echo moich myśli, głosy każą się ciąć mi I wyjścia z tego są dwa Brać jebane psychotropy albo zabić się na dniach [Outro] Dniach Brać jebane psychotropy albo zabić się na dniach, dniach Brać jebane psychotropy albo zabić się na dniach, dniach Wyjścia są dwa Brać jebane psychotropy albo zabić się na dniach Wyjścia są dwa, dwa Lalalalala Brać jebane psychotropy albo zabić się na dniach

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Augustyn KenNeDy