Życiówka (Dwójeczka)

Augustyn KenNeDy - Rap, Underground Rap
Życiówka (Dwójeczka)
2 Plays
Duration: 2:40
Lyrics
[Zwrotka 1] Elo, mordeczko, zważkę miej na ruchy Bo w mordę cios zawsze od parówy A za morderstwo sam chcę jego juchy Nie za mądre to, samce będą w furii Są jak Ulrich von Jungingen, śmiercią kończą bitwę Smak uli woniociktę, a śmieciom żądło w cipkę Tak tuli sos rodzince, że śmieszno ziomom bić pięć Z matuli grosz doi cwel, wyciekło RODO kim jest Ah, ten hipster myśli, że jest kotem Jest hiper-pomyleńcem, leci dziwnym lotem Heh, jak Hitler iści se sen z powiek Za chwilę tym szaleństwem wznieci dziki koniec Farmazonem mącisz ludziom w głowie Farma słomie, to dziś lud wziął ogień Fama spłonie, ziomki z furą w wiosce Fara pogrzeb, zwłoki z trumną w grobie [Bridge] W grobie, w grobie Ale nie ja Tylko ten typ i te całe jego science-fiction A teraz coś o mnie, o [Zwrotka 2] Składam te rymy na biegu, bo mogę, robię robotę dla ludzi Niewielu wierzyło tu we mnie, to chore, a zobacz jak lecę se tu dziś Czemu to mówię? Bo czuję, że, ziomek, tu wielu się nie chce obudzić Dlatego nawinę: weź obudź się, chłopie, i przestań ciągle marudzić Byłem młody, głupi, weszło zioło z butli Był też węgorz gruby, zeszło, ziomo, w ciul ich Obiady na smutki przez lat parę długich O, mamy to skutki, teraz nie walę już nic Łatwo było się pogubić Bogu dziś dziękuję, nie zawiodę już matuli I mojej maniury, która mnie czule tuli Więcej od fortuny warte dom, rodzina tu, i I warto im to mówić Dla bliskich być bliskim, a lamusów odpulić [Bridge] Właśnie tak, sprawdź to gówno Ah [Zwrotka 3] Zaufanie to ulica, która ma dwie strony Zamów panie po ulizjaj, w turach stał, nie story Sam stukał je po ulicach, w trudach ssane sromy Za stów parę w populizmach w truchła samiec moczy I z ust panem w populistach, trumna zamknie skowyt Za spust-gunem po-policja, druga w salwie kończy Kaput, chamie, co w policach tuptasz stale w nocy Kaptur na łbie w okolicach, Turka staff ten w nosy Karków na mnie w polo dissach, stópkarz w stanie grozy Jak już branie pogoni was, słuchasz! Kucharz Stanley groźny Lamus słabnie po godzinach, brudas sra se w porty Łaków zgraję pozabijam, Judasz marnie skończy (skończy!) [Outro] Hah, Judasz marnie skończy (skończy!) Ale on przynajmniej miał jakieś zasady (aha!) Popełnił harakiri, dokładnie tak, natomiast wy nie macie żadnych zasad (wy!) I nie wyznajecie żadnych praw (farmazoniarze!) Tak, jak ja wyznaję (banda pozerów!) Uderz w stół, a nożyce się odezwą No to ja czekam, aż się odezwą (czekam!) Mówcie gdzie i kiedy, i jestem i najlepiej weźcie ze sobą ekipę, wy s-
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Augustyn KenNeDy