Pierwszy raz

Album cover art for "Pierwszy raz" by Augustyn KenNeDy

Augustyn KenNeDy - Rap, Underground Rap

Pierwszy raz

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

[Intro] Pierwszy raz na trzeźwo Ja pierdolę, no! No nie wiem jak to wyjdzie [Zwrotka] Nie mam siły wstać cholernie, czuję się przybity Pisaniem zabijam czas, to taka rada od Anity Kładę ucho do słuchawki, mówię: "halo, czy mnie słyszysz?" "Wyżebrałem sześć pięćdziesiąt, kupię sobie za to pyszny syrop" Albo nie, wolę zakurwić tabletki, przed zajęciami, w kiblu łykam je, dopijam resztki Sprite'u Rzygam! Robi mi się niedobrze! Zwymiotowałem właśnie sobie do babci mielone Ja pierdolę! Jak długo jeszcze wytrzymam? Zmywam Vanishem plamy żółci, przesiąknęły w dywan Wypaliłem się, czuję, że niewiele mi zostało Pojebało mi się w głowie po rozstaniu z tobą, szmato Ej, dlaczego mnie zdradziłaś? Co, byłem słaby w łóżku? Nie ruchałem cię tak dobrze, jak twój lovelaśny Kubuś? Musiałaś? Chciałaś mi dojebać i mnie zniszczyć? I od brania kodeiny krew łaskocze mnie w żyły Rozerwę na pół wasze ciała z obydwóch stron Urżnę mu kutasa i przyszyję tam, gdzie masz srom Rżnij go, pokaż, jaka jesteś w łóżku świetna Dowieszę jeszcze ci jaja na plastikowych szelkach Żeby była bardziej męska, przywiązałem go do drzewa Weź wyruchaj Kubę w dupę, żeby aż miał drzazgi w zębach Nagle co? Trzy minuty, z prącia wypływa sperma? Nie spisałaś się, wygoogluj co to są mięśnie Kegla Nurkowałem w kompleksach bez maski płetwonurka Ty nurkowałaś gardłem, jak on wsadzał ci go w usta W różowych kąpielówkach, wiem, że mam tyłek mały Ale moje ego rośnie jak dupa Ewy Farny I gdybym był farmerem, a nie farmaceutą prawie To rozwaliłbym ci czaszkę i rozjechał kombajnem I zrobił z mózgu pasztet na Wielkanoc, na śniadanie A z jaj tego skurwysyna namalowałbym pisankę Żartowałem! Przecież dla mnie już nie żyjesz Zapomniałem się, nic więcej już o tobie nie napiszę Wyżaliłem się Anicie, to moja przyjaciółka Powiedziała mi, że sztuka na tych fazach to nie sztuka Uwierzyła w moją duszę i rozprutego ducha I pomaga mi jak nikt wyjść z jebanego pudła I wkurwia się czasami, gdy na stole od ping-ponga Leżę napizgany tak, że ona nie ma jak mi podać "Nie poddawaj się", powtarza i serwuje piłki ping Ona ping, a ja pong, pong, pong, Acodin Nie mam sił dziś ci na chillu chilli wciskać w oczy Bo spocone masz i tak, znów naciąłem cebuli Docelowa jej właściwość, płaczemy razem Razem gotujemy leczo i wspieramy się nawzajem Anita, podaj talerz! Weźmiesz Matiemu na wynos? Niech wypije dużo wody, chyba przegiąłem z papryką Grypą jelitową to się chyba nie zarazi Ciężkostrawny jestem nawet dla jelit mojej mamy Mam się zabić? Znowu dręczą mnie te myśli Boję się zamykać oczy, bo wiem co mi się przyśni Jestem bliski tego, żeby żyć albo umrzeć To wszystko to gra w ciemno, polsatowski teleturniej I chcę być optymistą, ale to nie jest łatwe Jak Smerfy rwą jagody, a w lesie jest Gargamel I Klakier i Nicpoń czają się za krzakiem W ściółce leśnej ścielą dla mnie kolejną pułapkę Złapali mnie, oglądam od środka tą klatkę A zębami staram się przegryźć metalową kratę Napisałem to na trzeźwo, nie wiem co będzie dalej Nie chcę już więcej być DXM-u Magellanem Wiem, jestem narkomanem! Co dzień walczę z samym sobą Ktoś chodzi za mną ciągle, boję się, że przez okno [Outro] Pa, skoczy

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Augustyn KenNeDy