Czasami chcę być sam

Lyrics
[Intro] Mam czasami takie dni Że nie mam z kim porozmawiać (nie mam!) Kurwa, nie mam na nic siły (na nic siły!) Mózg, mózg wypluwa emocje [Zwrotka 1] Nie nawinę tobie tego, że na serio nie ogarniam Bo na pewno nie uwierzysz mi, że to szczera prawda Nie naprawię, nie załatam, nie da się cofnąć czasu Czasem myślę i żałuję tego pierwszego razu Jak zaraza czarnej dżumy, co pomału mnie już niszczy A to życie w nienawiści doprowadza mnie do zgliszczy Moje myśli mówią mi, że to jeden wielki wyścig Myślę, że należy mi się duży, lodowaty prysznic Od zielonych liści byłem tak uzależniony Że wmawiałem sobie potem, że to wcale nie narkotyk "No co ty, KND? Nie poznajesz Mary Jane? Dzień temu chyba jeszcze podobałam tobie się?" Posiekany na kawałki, wali mi się cały świat I świadomie, skurwysynu, chcę tu pozostać sam Sram i wymiotuję już tymi tabletkami Tama pęka i zalewa, bo wysadzi ją dynamit [Refren] Czasami nie ma wyjścia z dna sytuacji Czasami nasi bliscy nie mają o nas racji Czasami po prostu chcę być sam Sam na sam ze sobą, w otoczeniu ścian Czasami nie ma wyjścia z dna sytuacji Czasami nasi bliscy nie mają o nas racji Czasami po prostu chcę być sam Sam na sam ze sobą, w otoczeniu ścian [Zwrotka 2] Nie telefonuję dawno, ale daj mi parę sekund Samemu sobie szkodę, kiedy szukam tego leku Happy endu nie ma, nie mam siły, żeby czekać I czemu, do cholery, śni mi się nocami cmentarz? Nie dam ani centa jebanemu Charonowi I pierdolę czy naskarży on na mnie Hadesowi W tej agonii żyję sam, nie ma we mnie tej euforii Bo boli mnie, że żyję, i że zjada mnie Acodin To oni chcieliby, bym udał się na odwyk Bo nawyk jest tak silny, że zamienia mnie to w zombie Ja broniłem się od tej samotności Mam dość już, no bo nie ma tu miłości Nie ma szczęścia bez łez, ani życia bez śmierci Nieśmiało biorę brzytwę i zaciskam swoje pięści Ja nie będę się pieścić, bo KND to ścierwo Zmienię twoje życie tą jedną żyletką [Refren] Czasami nie ma wyjścia z dna sytuacji Czasami nasi bliscy nie mają o nas racji Czasami po prostu chcę być sam Sam na sam ze sobą, w otoczeniu ścian Czasami nie ma wyjścia z dna sytuacji Czasami nasi bliscy nie mają o nas racji Czasami po prostu chcę być sam Sam na sam ze sobą, w otoczeniu ścian [Zwrotka 3] Nieporozumienia rzeki wylewają z koryt Okresowo zalewając charaktery moich dolin Ludzie widzą we mnie to, co chcieliby zobaczyć Jestem jak stojący kolos na kamieniach swej rozpaczy Raczej ze mnie nie wyrośnie zapatrzony w siebie błazen Dystansuję swoje życie i pozostaję głazem Przekwitły dawno kwiaty, teraz się zaczyna jesień Izoluję się od ludzi, fala na mielizny życia niesie Nie ma tu Boga, więc zostaję ateistą Wierzę, że nadejdzie taki dzień, w którym spłonie wszystko Pozostanie tylko pisarz, miejsce nieustannej pracy Mam na myśli swoje biurko i mikrofon do narracji Izolacja głębin życia to nie dla mnie rozwiązanie Zniesmaczony jestem sobą, staram się samego siebie zamieść Gdzieś daleko w koło, i stare zapomniane chwile Zanim przedawkuję życie, to chcę wiedzieć po co żyję [Refren] Czasami nie ma wyjścia z dna sytuacji Czasami nasi bliscy nie mają o nas racji Czasami po prostu chcę być sam Sam na sam ze sobą, w otoczeniu ścian Czasami nie ma wyjścia z dna sytuacji Czasami nasi bliscy nie mają o nas racji Czasami po prostu chcę być sam Sam na sam ze sobą, w otoczeniu ścian [Outro] Wielu ludzi się zawiedzie jeszcze na mym charakterze Kto zapoda mi parasol, gdy przemoknę w swej New Erze? Może właśnie będziesz tą, którą teraz potrzebuję? Ja chcę, ale, kurwa, nie umię Słyszysz? Chcę, ale nie umię Bo ten pierdolony ból samotności Cały czas we mnie siedzi
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Augustyn KenNeDy