Most Hated

Lyrics
(Yeah! Most Hated the top greatest, Sicarios) [Zwrotka 1] Sicarios życzą mi śmierci i że na streecie to pewnik, a ja sprawdzam czy jest Paragraf za pobicie nieletnich (Yeah!) Nie bądźcie śmieszni, kurwa, bo to wy w tej historii zlądujecie na śmietnik Kto jest szefem? weź sam wyciągnij wnioski bo ludzi jak ja opisywał Parandowski Hejty? Groźby? Że nam kark pozginasz? To wciąż za mało żeby nas powstrzymać Sprawdzam swoje socjale i czytam te komentarze (Lepiej zmień wytwórnie BOR jest hejtowane) Spierdalać, jesteście pokoleniem tchórzy tacy jak wy zostawiają ziomków w momencie próby Ja mógłbym być w nienawiści u wszystkich i dalej zmieniać świat daj mi tylko garstkę najbliższych Bo czuje się jak szef sprawdź poziom tych rozkmin opinia ludzi nie zaburza mi poczucia godności To jest zbroja z diamentu, wola zwycięzców, to korona która błyszczy światłem boga trydentu To cię wgniata w fotel jak sto skrętów, wypierdala jak amfetamina wtarta do zębów Od ruchania rapu nie wypłacam się z tych alimentów, choć gram o prawdę a nie pliki martwych prezydentów Paluch ma nosa do talentów, szef dzięki za wiarę, teraz mamy troche hejtu ale przyjdzie nowe rozdanie Bo śmigam se po hoodzie się nie chowam jak łeb, jestem tu gdzie moi ludzie, palę joya na trzech Mam diamentowe zwrotki od pomorza do Czech, daje ci rap z krwi i kości jak Tomahawk steak (Scratch) [Zwrotka 2] Jebie mnie twój złoty łańcuch to może ubrać każdy, nic ma nie lepszego blasku niż blask prawdy Powiedz mi kim jest dziwka w ciuchach designerów? Zwykłą dziwką ale w ciuchach designerów Ja nie lubie tych pozerów i tego pustego flexu, to leci do prawdziwych weź smak słów stestuj Imponuje tobie raper jak ma parę rolexów? Ja pierdolę jego kase bo nie mam kompleksów Rap nie za 5 stów, raczej za 5 dusz, chodzi tu o dużo więcej niż żeby wyrwać 6 dup, weź stul dziób Wpadłem by rozjebać ten klub, BOR, Lubin gość, tak jak z nieba deszcz Chcą mnie złamać incele co nie wstają od biurka, jak już mam się złamać to tylko jak dwururka Moje ziomy z podwórka wiedzą że wyjdziemy z cienia, mój rap to wola zwycięstwa w innym stanie skupienia Chcesz mnie uciszyć? To musisz mnie zabić, odkąd Bóg dał mi talent muszę prawdę mówić głośno Nie kłam że każdy może tak lecieć do bitu, mój rap jak rydwan co miażdzy czaszki przeciwników Wraca oldschool i mój rap znów ma się lepiej to nie są 90-te to 1410 Zrobię ci z dupy średniowieczną jesień, zabierz ze sobą kumpli to ich zjemy na deser Kto jest G to jest wackiem, samplowanie najlepszych, to już ksero czy skill? to jest świeże czy niezbyt? Starzy fani rapu robią z siebie guru w tej kwestii i mówią jak nawijać bo mają kasetę Molesty Co jest kurwa? tu chodzi o styl a ja mam go ale ja wiem że wam to nigdy nie przejdzie przez gardło Wy wolelibyście zdechnąć niż dać mi propsy, choć kładę zwrotki pod bit na które wszyscy są już głodni (Jeszcze nie skończyłem daj ten bit byczku) [Zwrotka 3] Podludzie wychodzą z jaskiń, strzelam do nich jak fidel Megakot jest szmatą którą wycieram oszczany kibel Safe, taki jest twój status, jesteś chorym starym typem co podrywa małolatów Puszczałem mój rap w aucie gdy śmigałem przez miasto i przechodnie byli w transie jak Natan Marcoń Freaku, możesz zakrywać twarz za swą gardą ale w życiu nie zakryjesz się przed pogardą Nie obrażam się na hejty tego podczłowieka, jak nie obrażam się na psa kiedy na mnie naszczeka Mentalnie dzieli nas przepaść wielka jak dolina królów Was ulepili z gliny, mnie wykuli z marmuru (Gość!) (Scratch)
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Lubin