Niemożliwe jest możliwe

Album cover art for "Niemożliwe jest możliwe" by Augustyn KenNeDy

Augustyn KenNeDy - Rap, Dark Ambient

Niemożliwe jest możliwe

2 Plays

Duration: 4:24

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro] Chciałbym wam powiedzieć, że was bardzo kocham I że moja droga coraz bliżej jest już końca To nie są tylko słowa, choć zawieram tu w słowach Ratuj mnie ty, słowa [Zwrotka 1] I nawet jak dostanę kosę w między żebra Nie będę żebrać, błagać, wbij mi ją do serca Bo jak jesteś morderca, no to na co czekasz? Aż doczekam się pomocy od jakiegoś człowieka? Heh, nie ma tu nikogo, żywej duszy, się odezwać Chcesz? To odłóż mnie, zamorduj, przetnij żyłę, w opór zdeptaj I tak czuję się od dziecka, że mnie tu właściwie nie ma Że nie ma tu dla mnie miejsca, że ja to kawałek mięsa Że wyrachowany czas mnie wyniszcza i pożera Że marzenia mi wyrywa jak ośemki z korzeniami pan dentysta Gdzie podziała się miła pani higienistka? Bo żałoba między jego paznokciami mnie obrzydza Chce się rzygać, ludzie gaszą w załzawionych oczach peta I ta interakcja sprawia, że się zmienia stan skupienia Że na rzęsach i suficie para wodna się zawiesza I że każda kropla wisi, dopóki sznur nie pęka [Refren] Dopóki sznur nie pęka, wiszę Liczę, że ktoś tu kiedyś przyjdzie Weźmie nóż i przetnie linę A nim mnie to zabije (yeah!) Oh, ale póki co, mam jeszcze życie Nie wiem ile potrwa, może chwilę (yeah!) Oh, czy obudzę się o świcie? (yeah!) Niemożliwe jest możliwe [Bridge] Chciałbym wam powiedzieć, że was bardzo kocham I że moja droga coraz bliżej jest już końca To nie są tylko słowa, choć zawieram tu w słowach Ratuj mnie ty, słowa [Zwrotka 2] Chodzę w dresach kolorowych, barwy jak motyle skrzydła Uwikłany w sidła, sił mi brak, by się z tego wyrwać Ten wizaż to nie fikcja, na szybach w domu witraż Ja to prawdziwy artysta, w moich ustach to nie pycha Ludzie mówią, że jest pycha, że smakuje im ta pizza Przełyka ślinę, widzę tu, niejeden i niesie nią pozapycha I nie pytaj czemu z menu znika szynka Dzisiaj przecież piątek, śmierć na drzewie krzyża mnie dotyka Bo krew tryska, jego bok przebiła dzida A ja jak dzidzia płaczę, taka ze mnie beksa, wybacz Że się miziam, znaczy nic wam tu do tego, gościu, bywaj Po polikach mi nie spływa łza, ty spluwaj tu na mi tam I tak na nic jest ta kpina, widać mamy inny klimat Chcesz, wyżywaj się i wbijaj mi w kark trzysta ciosów przy użyciu cyrkla Nie wytrzymam, ty masz z tego ulgę życia Ja wygrywam tym cierpieniem, nie miej mnie za męczennika [Refren] Dopóki sznur nie pęka, wiszę Liczę, że ktoś tu kiedyś przyjdzie Weźmie nóż i przetnie linę A nim mnie to zabije (yeah!) Oh, ale póki co, mam jeszcze życie Nie wiem ile potrwa, może chwilę (yeah!) Oh, czy obudzę się o świcie? (yeah!) Niemożliwe jest możliwe [Bridge] Chciałbym wam powiedzieć, że was bardzo kocham I że moja droga coraz bliżej jest już końca To nie są tylko słowa, choć zawieram tu w słowach Ratuj mnie ty, słowa [Refren] Dopóki sznur nie pęka, wiszę Liczę, że ktoś tu kiedyś przyjdzie Weźmie nóż i przetnie linę A nim mnie to zabije (yeah!) Oh, ale póki co, mam jeszcze życie Nie wiem ile potrwa, może chwilę (yeah!) Oh, czy obudzę się o świcie? (yeah!) Niemożliwe jest możliwe [Outro] Jest możliwe Bo wszystko jest możliwe Już kiedyś dostałem na to namacalny dowód Że z okruchów może powstać całość A jeśli tego chcemy, tak jak z kilku spadających łez Powstać może ocean pełen wody Ogromna kałuża W której topię mój smutek

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Augustyn KenNeDy