Substancje

Lyrics
[Intro] Teraz wszyscy palą Pochodnie Szykując się na pielgrzymkę pod dom potwora Który ośmiela się burzyć ich śnięty spokój Podczas gdy prawdziwi sprawcy ich niedoli Oglądają ten lincz jak najlepszy spektakl Znów chcą palić niewygodne książki Czy te akurat czarownice Które wyselekcjonuje im sterujący tłumem demiurg Przepalają Twoje receptory dopaminowe Żeby wypalić do cna jakiekolwiek zarzewie walki w Twojej duszy Palą się aż z zachwytu Kiedy mogą przetestować jak głęboko Będą mogli wprowadzić swoje myśli w Twoje usta W obliczu demaskacji Zamiast palić się ze wstydu Palą Jana i wprowadzają kolejny temat z listy Jeśli chcesz być wolny Obserwuj swе emocje Swe rеakcje Zaprzyjaźnij się z bólem To on a nie pozorny komfort Wskaże Ci drogę Kiedy podsuwają Ci poduszkę Podłóz pod głowę kamień Kiedy karmią Cię słodkościami zacznij post Zaprzyjaźnij się z bólem Jego tabuizacja to jedno z ich narzędzi manipulacji Czytaj książki Szczególnie te zakrzyczane sloganami pseudo nauki Te zakazane i potępione I cały czas Bez taryfy ulgowej dla swojego własnego obrazu Pytaj siebie Czy to ich Czy Twoje wnioski [Zwrotka 1] Koniukturalne brednie Podyktowane strachem Apodyktyczne plemię Opętane designem Potyka się ciągle o prawdę Ale przecież jest w miarę Ale przecież jest fajnie Potępieni stępieniem Ludzie krowy na farmie Do pługu przypięci od dziecka Spajają się z kombajnem Bez trudu i pytań to ten stan Za który się sprzedałeś Macie te szklane domy Jakoś w nich nikt nie mieszka Jesteście dobrym łajnem W wyśnionym korpolandzie Ja latam tak wysoko Bo kurwo to dreamliner Nie potrzebuję umów Podpisuję się tagiem Wyzwolony przez Hip-Hop Uwolnił moją banię Te cztery elementy stanowią moją dharmę [Refren] Tyle substancji co baty z CBD Baty z CBD Baty baty z CBD Tyle substancji co baty z CBD Suszu słów coraz więcej A treści coraz mniej [Zwrotka 2] Jeśli słyszysz mój głos To jest w jedną stronę bilet Ten towar Cię zabije Albo wyzwoli na chwilę Spiłowali wam rogi I ogrodzili wybieg Popierdalacie w szczęściu i łapiecie każdą chwilę Pomylili wam drogi No i znów jesteśmy w Rzymie Może to jest w karczmie bal Kto by się przejmował szyldem A im więcej mamy siebie Tym siebie mamy mniej Wiem, że lubisz kiedy decydują O tobie za ciebie Grzejesz cudzą chatę latem I cię dziwi wypalenie Może potrzebujesz hobby Może musisz zmienić dietę Albo lepiej chemię Może iść na terapię To ostatnio modne Może zacząć jogę Widzisz cały problem w tym Że ten problem nie tkwi w tobie Mógłbym pokazać ci drogę Ale wiem że z niej zawrócisz Musiał byś iść do przodu Aż do krwi znosić buty Wiem masz dość dziś powodów Żeby przeleżeć zatruty [Refren] Tyle substancji co baty z CBD Baty z CBD Baty baty z CBD Mają Tyle substancji co baty z CBD Suszu słów coraz więcej A treści coraz mniej Mają Tyle substancji co baty z CBD Baty z CBD Baty baty z CBD Mają Tyle substancji co baty z CBD Suszu słów coraz więcej A treści coraz mniej
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- John Mojo
- TONY2000
- SoDrumatic