+230

Album cover art for "+230" by Gastrojan

Gastrojan - Rap, Polska

+230

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

Kierunek WWA wsiadamy w blablacar Nabieram dobry vibe słuchając kendricka Choć kilometr przed celem lablab Przemek złapał laczka Z uśmiechem przed siebie docieramy na okęcie W recepcji otwieram paszport i taka niespodzianka że ten który trzyam w ręce nie jest mój mniej więcej Tak nagła panika sprawia że myślę szybciej Jak Bethesda powierzyłem dużą misję Dotrzeć do stolicy w 3 godziny z dokumentem I co jest piękne że zrobili to Szymon i Jędrek Pełen banger piątki zbite i lecimy tutaaj Na lotnisku mówią coś że maszyna zepsuta A i tak odleciałem jak niejeden boeeing Dreamliner do krainy morfeusza start z podłogi Poprawka, na obecną sytuację przyda się Ale teraz ja ustalam te warunki kamracie Refren Pomimo późnej pory, dobry morał w cenie jest Po słuchaniu reszty rozglądam się tu za cashbackiem U mnie kolorowo jak u dawcy pamięci Młody Jan Chagall sunę przed siebie jak optimist Na pokładzie wita uśmiechnięta stewardessa Wymuszony odruch ale wszystkie płyny we mnie miesza Wysiadam i cały się topię jak lodowy sopel Nic nie zostawiam na potem choć czuję go jak skaczę skaczęw ogień Życiowe turbulencje w końcu kto tego nie przeszedł Chyba książe z bajki, albo banan w mercedesie Wiecznie dzikie życie jak jebany mada… czekaj Nie dla miękkich cipek jak dywany od samego mesa Lecę do płyty jak ten ciechan na chodniki, oni chcą wyniki A ja nie chcę zostać nikim, mam te pliki Łejwy w rarach, dyszki w barach listy zadań Lata starań i co powiesz mi że się wypalam Może nawinę coś o pieskim życiu chociaż W tym przypadku będzie to niezrozumiana metafora Nie będę ich rozliczał z rachunków sumienia Za to zmienię tło na jakiś znacznie milszy temat Refren Pomimo późnej pory, dobry morał w cenie jest Po słuchaniu reszty rozglądam się tu za cashbackiem U mnie kolorowo jak u dawcy pamięci Młody Jan Chagall sunę przed siebie jak optimist Ej ej ktoś z pomostu krzyczy Janek zwolnij Mogę zwolnić jak u stóp mi stanie Loui Gerstner Nie chcę brać L4 jak chory pracownik Choć dziś komórki szare jak u marzyciela nieobecnee Opuszczam rynek z siatką liczi W łapie bilet do stolicy Piję aludę i się nie przejmuję niczym Rynki przesiąknięte armomatem ziół Owoców warzyw kadzideł na ulicach pełno psów Zamiast kota w worku miałem gada w majtach Gdzie bym nie był nie będę trzymał węża w kieszeni sprawdzaj 7 odcieni na glebie i czysty błękit nade mną Nadmiar promieni na ciele, stąd pierwsze znaki dla ciemnot To nie pomyłka jak blue penny Na plażach szukałem świętego spokoju i swych cieni Będąc tam nie chciałem nic zmienić Bo jak bruno mars gwizdałem na wszystko bez ściemy

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Credits Not Found