Dolar

Album cover art for "Dolar" by Gastrojan

Gastrojan - Rap, Polska

Dolar

3 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

Hook Ciągle potrzebuję dolar jak Aloe Blacc Jak na razie Bentley jeździ ale w moich snach Kiedyś nikt by nie pomyślał że ten mały Jaś Będzie zjeżdżał wzdłuż i wszerz cały piękny kraj Zwrotka #1 Kiedyś miewałem poczucie winy, teraz już odbiłem jak z trampoliny Ściema na ściemie wiązała tę pęta i liny Ja z dwiema damami i psami wodzimy Łapami po mapie jak dzieci Całego siebie zapisuję w zeszyt Laczki na czysto, dziurawe skarpety Mój cały dobytek w tych czasach kiedy Liczyłem tylko żeby zdać klasę, nie w snach pasek był ważny Nie chodzi o Gucci i suki na ratę Wybrałem te pracę nad sobą nie życie na własnym Do szkoły to chodziłem kratkę By móc zostawić po sobie te linie Rzadko się zdarza że czegoś nie zjadłem W przenośni i bez niej znów zaraz nawinę Jak fajnie jest latać pół świata chcę mieć na liczniku Zaś drugie pół zbadać dokładniej jak chirurg Coś mówi mi cicho "ej Janek nie świruj" Coś mi podpowiada, że A tak naprawdę to ja jadę właśnie autostopem po swoje marzenia Wsiadam w jakąś w Taksę, gdzieś na wylotówkę, przekraczam granice podziemia W opór znajomości jeszcze więcej wrogów na pozór zdaje się być tanim żartem Kiedy coś Ci wyjdzie zamiast zbijać piony będą besztać zawsze Hook Ciągle potrzebuję dolar jak Aloe Blacc Jak na razie Bentley jeździ ale w moich snach Kiedyś nikt by nie pomyślał że ten mały Jaś Będzie zjeżdżał wzdłuż i wszerz cały piękny kraj Zwrotka #2 Ona czuje do mnie mięte, tylko z życia wzięte sytuacje na trak daję dziś Kiedy będą chcieli więcej nagram epkę, która nie pozwoli dłużej czekać im Nowy towar jak na dropie Supreme W na biegunach żadnych kurew tylko słupki Byłem znacznie wyżej w takich miejscach gdzie swojego wzroku to nawet nie zdołasz utkwić Przeważnie to chodzę drogami o których nie marzyłbyś myśleć Jak ładnie zaklaszczesz dłoniami nie zgasnę a 3 razy mocniej zabłysnę Taki jest biznes Że nie dacie wiary ilu Janów najebało już na scenę Nie przeliczam floty jak na razie koty kocą się ja pozostaję outsiderem Idę na cytadelę spacerem, widzę smutne i szare parcele Niewiele przeżyłem ale wiem że daję tu najlepszy przykład jak nie zostać zerem

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Gastrojan