Życie

Lyrics
[Zwrotka 1] Może gdyby ludzie mieli tu otwarte serca To nie doszło by do skazy tylko wyżej przejścia Dołączenie do tej grupy dało sporo mi odwagi Albo Zero coś podrzucił, albo pakt na mocy prawdy Znowu pali się miasto, kartki wyjmuję z szuflady Może zostawić je tam, skąd powstanie popiół zagłady Wkurwy mam mocniejsze jak schodzą mi tu te dragi W kurwy wbijać miecze, później podpalać je pochodniami Znowu chodzę ulicami szukam przejścia Masa blokad zwalnia mnie już tutaj dłuższy czas Tam gdzie skały krawędź ostra jak żyletka Przechadzając się po gruzach patrzę na ten świat Który znowu nic nie wie, a bardzo dużo chce Kolory oczu są zmienne, przechodzi czerwień w biel Niby ktoś tam na tej straży stoi w noc i w dzień Ale nie wiadomo kiedy spodziewać się ich nadejścia [Refren] Znowu wybiegasz na szare łąki przed ten dom Z całej siły krzycząc: halo, może jest tu ktoś? Niestety nie widząc szansy musisz iść pod prąd Bo bez tego zasilenia wszystko by już padło Znowu wybiegasz na szare łąki przed ten dom Z całej siły krzycząc: halo, może jest tu ktoś? Niestety nie widząc szansy musisz iść pod prąd Bo bez tego zasilenia wszystko by już padło [Zwrotka 2] Usta znów wyschnięte na tej twarzy Gdzie mimika ściera się przez parę ról tych odegranych Możesz wymienić ze mną parę tych słów Ale jak mi nie spasujesz to nie pogadamy tu Wolę słyszeć aprobatę i to, że mam rację Z drugiej strony widzieć opcje jak też jesteś w transie Trzeba się wymieniać i segregatory trzymać tam gdzie Metafory zmieniają się jak bieguny i to hypeman Nową farbę wrzucać na koloryt Kartki wyrywam jak prowadziłbym dziennik szkolny Tak nas ciągnie do szarego, a chcemy tu wplatać wzory Nie ta forma przeplatania, sweter zamiast grzać nas chłodzi Zamiast w samolocie znowu w Łodzi (yeah, yeah) Z Małopolski na szczęście to nic nie szkodzi Transport z Górna, te wybrzeża, trwa tu tylko kilka godzin Zatopiony w oknie podróży, tak od śmierci już do narodzin [Refren] Znowu wybiegasz na szare łąki przed ten dom Z całej siły krzycząc: halo, może jest tu ktoś? Niestety nie widząc szansy musisz iść pod prąd Bo bez tego zasilenia wszystko by już padło Znowu wybiegasz na szare łąki przed ten dom Z całej siły krzycząc: halo, może jest tu ktoś? Niestety nie widząc szansy musisz iść pod prąd Bo bez tego zasilenia wszystko by już padło
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Frank (POL)