Wirtualna postać

Album cover art for "Wirtualna postać" by Fazi & Liroy & Zdziarka

Fazi & Liroy & Zdziarka - Rap

Wirtualna postać

0 Plays

Duration: 4:20

View Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1: Mei] Stawałam do walki, by wiele się nauczyć I zobaczyć zakamarki brudnej ludzkiej duszy Na każdym etapie raniąc się i parząc Lecz teraz potrafię wyczuwać farmazony Niewiele mnie w tym rapie spotkało dobrych rzeczy Bo większość z tych idoli w życiu sama sobie przeczy Choć teksty mają zacne, ja nie mogę na nich patrzeć Nie chcesz wiedzieć, co zostaje, gdy zdejmują maskę Każdy chce być kimś, kogo można by podziwiać I pod plejadą nisko tożsamość ukrywa Zza zamkniętych drzwi próbuje wciąż oddychać Bo najgłębszych z blizn po prostu nie widać I wchodzę w social media, by znów to zobaczyć Jak wielki uśmiech skrywa poziom Twej rozpaczy Beznadziejna pustka rozrywa Cię od środka Gdy nie możesz sprostać, goniąc wirtualną postać [Refren: Zdziarska] Spektakl trwa, każdy gra, ten, co ma Ukrywając twarz za tym, co podpowie świat Sama boję się, że kiedyś także sięgnę dna Sama chowam twarz, a ludzie myślą, że to ja [Zwrotka 2: Liroy] Dziś tak wielu chce być kimś, lecz niewielu chce być sobą Blask fleszy, kraść, stać, kłamać, potem spłonąć Bo tak wolą, rany posypując solą A ty stój z podniesioną głową i nie pękaj Sława złudna jak narkotyk uzależnia bez litości W złości Ciebie spęta i wypluje Wirtualna maskarada dziś zamiast kochać, się lajkuje Się lansuje nieprzyjażń, followuje się Gra o tron, świat iluzji, każdy z graczy chce być wielki Sukces jest jak wiatr, ma kaprysy, ciągle zmienny jest Ta gra to dżungla, każdy chce Cię tu zjeść Chce Cię tu zwieść, mieć chce Ciebie tu na własność Idole na plakatach, Instagram pełen kłamstw Złudna fasada, w której każdy jest sam Świat nam mówi "bądź kimś", lecz nie mówi jak Zapominamy, że być sobą to największa wartość [Refren: Zdziarska] Spektakl trwa, każdy gra, ten, co ma Ukrywając twarz za tym, co podpowie świat Sama boję się, że kiedyś także sięgnę dna Sama chowam twarz, a ludzie myślą, że to ja [Zwrotka 3: Fazi] To już nie muzyka, którą pokochałem Nieziemskie geny i do tego talent Jestem poetą z milionem wad Nieraz się porzygałem od waszych dobrych rad Jeszcze jest nadzieja, istnieją życzliwi Bezinteresowni, do tego prawdziwi My to gatunek na wymarciu pod ochroną Bielsko-Biała, moje oczy płoną A jak czegoś nie ma, to zawsze wyczaruję I niejedną rzecz w tym życiu popsuję Są usterki, których nie naprawię Cudzymi uczuciami nigdy się nie bawię Jestem starej daty, się nie dogadamy Bo to my prawdziwe rapy gramy Wasze, siódma woda po kisielu Ciężko się odnaleźć w tym waszym burdelu [Wyjście: Zdziarska] Nieszczere uśmiechy na każdym kroku Komentarze za plecami to już część uroku Tego miejsca Które dawno już wyzbyło się ze szczęścia Nieszczere uśmiechy na każdym kroku Komentarze za plecami to już część uroku Tego miejsca Dobrych czasów prawie nikt już nie pamięta

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Mei (POL)
  • Liroy
  • Fazi