Pytania

Album cover art for "Pytania" by Fazi

Fazi - Rap

Pytania

2 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

Czemu gdy się czuję jak nowo narodzony Biją dzwony napizgany nie kumam bazy Czemu te kadry Felliniego zamazane Śpiew syren przyciąganie by otworzyć bramę Wtoczyć się rozpuść się jak czekolada Na słońcu oryginalna kolumbijska kawa Biją ci brawa na targu cepelii Chuje niedzielni tatowi goście weselni Czemu kiedy czuję się jak Słońce Wszystko wokół się kręci a flashbacki są gorące Ale skutki to napalm na wioski pod Hanoi Świat się boi rozruszać teraz gnoi Wygodniej się zaszyć mieć swoją planetę Zaplombować metę i nie wbijać w eter Nie prowokować, nie komutować Bo co ludzie powiedzą? Chuj mnie to obchodzi! Bardziej mnie obchodzi czy będziemy zdrowi Skat to naszych fobii strefa zero podaj robi Plеmienny rap a za mną poligony Piekielna furia sprzеdawana na galony Co ten świat ma w bani ja i tak wiem swoje Widziałem to już wtedy gdy peweksowi oldboye Decygowi playboye, kowboje z brylantyną Nikogo nie dissuję ani nie obarczam winą Za pokolenie bez mózgu Neostrady Siedem cudów świata a reszta same wady Teraz pojechałem a jak, taka jest prawda Kurtyna opadła głowa (?) spadła Że co, że niby rzygam nienawiścią Moją amunicją z kim dzielę się korzyścią Wiem, różne rzeczy czasem się przyśnią A ty nie kumasz za bardzo co prawdą a fikcją Jest Oktoberfest, dawać więcej setów Ciągle szukam meduz pomaga mi w tym Jezus I Szatan jara mnie kronikał pierwszej walki Ludzie gasną jak zapałki przy każdym machu fajki Przy każdym ruchu, to godzina duchów Pełno okruchów, wspomnień zwierciadła Jak mucha padła ta moja silna wola Bo reprezentuję w końcu pijackiego rock'n'rolla Zapierdalaj do Opola słuchać maszkaronów Banalnych tonów, muzycznych tamponów Jeszcze kokonów, młode to zdziwione Osaczone, osadzone, wyjebane telefony Mam pytanie dlaczego własnie ja Najlepiej ten pijacko-biesiadny rap gram Skromny to kiedyś może byłem Ale utyłem pobudzam no się pyłem Z kosmosu wrzosu tu nie uświadczysz Co się patrzysz kurwa to mój teatrzyk Krzysztof Krawczyk na grubym melanżu Czasami zapomina, że stoi przy ołtarzu Cosmopolitan wyjebał we mnie tytan Znowu się pytam, z każdym się nie witam Jestem chujem to tak banalnie prawdziwe Zrobię ci krzywdę a później kurwo wyzwę Joł, jak the Game, gangsta boogie Ma się te cugi, nie brakuje fugi Nigdy nie będę drugi, nigdy nie będę trzeci Zadanie leczyć tym tomem prostych wierszy Pytanie jest zbędne, mogę być tylko pierwszy A ty odgrywasz rolę przynęty Dobra kurwa, koniec, idę zapalić Bo znowu się popłaczesz Jeszcze mnie obolisz Że jesteś przy mnie taką kurwa pizda Nawet o tym nie wiesz jak wszyscy się wstydzą Z ulicą masz tyle wspólnego co księgowa Gruba załoga znowu szuka wroga Dobra kurwa, nie chce mi się pisać Lecę na balkon trochę powyzywać Co za pojeby pozdrawiam tych normalnych Dawać na balkon zajoma z farmy joł Generalnie to miało być w innym kawałku Ale że Bocian ma dzisiaj urodziny stary To 24h, dokładnie tyle kończysz Więc wszystkiego najlepszego penerze Joł

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Fazi