Na pół

Lyrics
[Zwrotka 1] Dwie na sekundę myśli mam smutne, jedną wesołą na 12 godzin To dorosłość taka pełna obaw zabija beztroskę, kiedy tu przychodzi Mija czas szybko od chwili narodzin, nie notujemy kiedy młodość odchodzi Potem zaskoczony patrzę na zmarszczki to nie są żarty, o co tu chodzi Kiedy to się stało, film już wytarty, migają klatki i kadry Jakbyś mnie wyrwał z wczoraj i przeniósł 10 lat w przyszłość to dziwne, doprawdy Dochodzę do prawdy, po drodze są fakty, upłynął czas i już Stracone kontakty, połamane nosy i tylko piach i kurz [Refren] Podzieliłem nie jedno na pól, ale nie po to oby to rozmnożyć Chodziłem do zbyt wielu szkół nie po to by kończyć, je tylko by pożyć Biały i głupi, żyć to się upić, nie myśleć o jutrze tylko o bzdurach Zbuntowany przeciw światu biegałem w chmurach by potem chodzić o kulach [Bridge] Wybacz mi tato, zawiodłem twoje nadzieje, musiałeś bać się o mnie Teraz mam syna, wiem to bolało, ale znosiłeś dostojnie Jedna sekunda, kończy się runda i leżysz na dechach po ciężkim ko Biały ręcznik na matę i gong, nagle dzieciństwo wymyka się z rąk [Refren] Podzieliłem nie jedno na pól, ale nie po to oby to rozmnożyć Chodziłem do zbyt wielu szkół nie po to by kończyć, je tylko by pożyć Biały i głupi, żyć to się upić, nie myśleć o jutrze tylko o bzdurach Zbuntowany przeciw światu biegałem w chmurach by potem chodzić o kulach Podzieliłem nie jedno na pól, ale nie po to oby to rozmnożyć Chodziłem do zbyt wielu szkół nie po to by kończyć, je tylko by pożyć Biały i głupi, żyć to się upić, nie myśleć o jutrze tylko o bzdurach Zbuntowany przeciw światu biegałem w chmurach by potem chodzić o kulach [Zwrotka 2] Szczerość tak rzadka i nieuchwytna, szukaj jej jak wiatru w polu Czasami wypływa po alkoholu, czasami nie ma innego wyboru Życie to nieustanna gra pozorów, nawet sutanna nie ukryje kłamstw Słowa są zawsze jednego koloru, mylimy nieraz prawdę i fałsz Podzieliłem nie jedno na pół, często tylko aby zadawać ból Słabi są łatwym celem a bunt wpycha nos, w ramiona okrutnych ról Sprzedawałem łokcie na prawo i lewo, kursowałem poprzez piekło i niebo Połamałem zęby na kąszeniu Boga zachodzę w głowę i nie wiem dlaczego Zostały blizny, zdobią każdego mężczyznę jak kobietę tusz Ty nosisz je z dumą, ja noszę ze wstydem, bo nie jestem kim byłem już Młodość ma swoje prawa, ale mamy też prawo być młodym I poznać co to ekstaza, co to dym kiedy jest plaża i kiedy są schody, pomyśl To co jest teraz i tutaj to tylko to zdjęcie, zrobione selfie Jedna sekunda i nie jesteśmy już beztroscy młodzi i piękni Mija czas szybko od chwili narodzin, nie notujemy kiedy młodość odchodzi Potem zaskoczeni patrzymy w album, to nie są żarty, o co tu chodzi [Refren] Podzieliłem nie jedno na pól, ale nie po to oby to rozmnożyć Chodziłem do zbyt wielu szkół nie po to by kończyć, je tylko by pożyć Biały i głupi, żyć to się upić, nie myśleć o jutrze tylko o bzdurach Zbuntowany przeciw światu biegałem w chmurach by potem chodzić o kulach Podzieliłem nie jedno na pól, ale nie po to oby to rozmnożyć Chodziłem do zbyt wielu szkół nie po to by kończyć, je tylko by pożyć Biały i głupi, żyć to się upić, nie myśleć o jutrze tylko o bzdurach Zbuntowany przeciw światu biegałem w chmurach by potem chodzić o kulach
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Deep (POL)