Podłogi

Lyrics
[Zwrotka 1] Byłaś najlepsza pod słońcem, parę księżycy temu Na Wenusie była burza, na Marsie ani kropli deszczu A Morfeusz obejmował mnie, odurzał mnie morfiną A dokładniej kodeiną jaką w sobie miał Antidol Incognito, mam cię w głowie, ja już sobie z tym nie radzę Wkładasz mi do ucha znów ten swój zapruty palec Femme fatale, tak cię nie nazwę, no bo ty nie jesteś sfinksem Nie wymyślę, nie odgadnę, co powiedzą mi twoje źrenice A jedyne, co w nich widzę, to niepewność oka iskier Lasu rowy, błękit w oczach, biel jak białych piór skrzydeł Zaszyłem sobie tyłek, no bo nie chcę tej flekacji Tego kału, co był we mnie w czasie naszej pierwszej randki Jestem tak sentymentalny, że aż nie chcę go z siebie wydalić I-i-i wiem, że wydawać to by się tu mogło, że nie ma niczego, co jest między nami I za nic nie uda tobie tego się zataić, te fakty wychodzą mi z twarzy, oczami Ze łzami, nocami i dniami na grani, do granic, twych granic, serce mi krwawi [Bridge] Krwawi [Refren] Dziękuję ci za to, że dałaś mi wtedy swój kawałek podłogi Za ciepły kocyk pod nogi, bo zimno mi od tej podłogi I ciągnie mnie do tej podłogi i łzami umywam ci nogi I będę dalej to robić, i rzucam ci róże pod stopy Dziękuję ci za to, że dałaś mi wtedy swój kawałek podłogi Za ciepły kocyk pod nogi, bo zimno mi od tej podłogi I ciągnie mnie do tej podłogi i łzami umywam ci nogi I będę dalej to robić, i rzucam ci róże pod stopy [Zwrotka 2] Jesteś muzą brązową, jak niby cień północy Twoje oczy są cysterną, łzy jak baryłki ropy Do połowy nalej mi i napełnij serca bak Niech łabędzi puch tu utuli mnie choć raz Obraz nabiera blasku od ramy kunsztownej A promienie słońca krzepną jak sople na mrozie A ty powiedz mi czy dobrze piszę podnoszą melodię Melancholia i nostalgia, cały czas ja mam je w sobie Niech spłonie na zawsze ta we mnie zła chimera Ja się zmieniam, no bo chcę, heh, się dla ciebie zmieniać Moje marzenia, że może my kiedyś, wiesz... Dalej we mnie są I jeśli wolą bożą, to niech on tu wciśnie on Chcę być obok ciebie, nie wiem co będzie z nami za rok Z miesiąca na miesiąc się czuję niepewnie, i nie wiem już nic, podaj mi dłoń Podaj mi ją i trzymaj się mocno, jak [???], kiedy nie było tu nikogo Poza mną i tobą, no i moją samotnością i niemocą tego, że nie mogę tego dotknąć [Outro] Dotknąć Dotknąć Dotknąć
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Augustyn KenNeDy