Spektakl

Lyrics
[Zwrotka 1] Tak sobie myślę, życie to występ w teatrze lalek Lalkarz jest mistrzem zna doskonale Scenariusz przez co jest o krok naprzód Niż widownia takiego spektaklu Szmat czasu nie widziała, więc nastrój wydawałoby się, że jest w porządku A widzów może plus minus kilkunastu jest spokojnych od początku seansu Reszta siedzi wkurwiona: "To nie średniowiecze!" Krzyczy waszmość jeden z końca sali Część już dobrze porobiona, chwyta za miecze Stają do walki, jeszcze brakuje tam klamki! Przemoc - dokąd prowadzi ta ścieżka? Jest grubo niebezpieczna, zawsze bywa bezwzględna Dzierżąc w ręku broń, spotka Cięklęska ziom, prędzеj czy później, bo to konsekwencja Chłop w tym przypadku trafił na puszkę Dostał ćwiarę w karmicznym spadku, bo miał na spuściе Ciężki palec, teraz straszy na zamku To ten strach jest przyczyną wspomnianego wypadku Choćbyś miał dobre serce i chęci, jeśli dasz się sprowokować to masz kurwa, lipę Później praktykujesz u nauczycielki: Jesteś wdzięczny, choć karmisz z trudem demony żywe Zamieniasz się w czysty nektar miłości Gdyby wieść o tej praktyce była powszechna Szybko byśmy wyciągnęli z niej wnioski Trauma, jak wiesz, z reguły jest wyzwoleńcza Mocno w to wierzę, bo przeżyłem swe traumy Jak mawiają staruchy "Stań na swojej historii" Niech Cię nie przerośnie, choć każdy w sobie miałby dużo skruchy, pokory ujrzawszy ją w całości Wciąż Idę doliną, nieco inną niż w ''Autopsji" - idę z misją by młodzi wyrośli Na porządnych ludzi, świadomych swych zdolności Niosą je w sobie, sprytnie uśpione w młodości Czas je obudzić, strawić cały lęk w brzuchu Zrobić miejsce, do pracy druhu Zamiast tego robisz miejsce na biurku w korpo - ronisz przez to łzy smutku, mordo! Chodzi o czas jaki sobie poświęcasz Wyraźnie dostrzegasz potrzeby jakich wymaga droga przebaczenia A gdy nią pójdziesz zostaniesz wyklęty Ze społeczeństwa - wierz mi - ma swój scenariusz, pewien plan Selekcji, dożyliśmy tych czasów, w których skład Utlenionej formy grafenu, jej budowa, są znakiem bestii (nie wiedzieć czemu!) Nie żebym świrował, jestem świadom procesów Obserwuję działania Boga, jego zastępców Symbolika jest kluczem do prawdy, jest językiem mędrców, wskazówką dla wytrwałych Rozejrzyj się ile wokół jest ludzi (ilu?) Którymi żądzą chciwość i zemsta Ilu oświeconych szukało sposobów by obudzić uśpionych - światła mrok ich oślepia Wszystkie nauki jakie mamy pod ręką są darem, koleżko, korzystajmy z nich mądrze Tyle że większość jest ukryta pod stertą gównianych treści, dostrzegam je ciągle Zresztą, świat rozrywki upadł na mordę Brak mi słów by opisać ten twór (niewiarygodne!) Najbardziej karmi się tym młodzież I jest to w chuj przygnębiające, dlatego może Daj odetchnąć, daj spojrzeć na niebo, daj chwilę (daj chwilę) Nawet nie wiem czy żyję (nawet nie wiem czy żyję) Gdy patrzę pod nogi by się nie wjebać na minę Jest ciężko chłopie, bywało gorzej Lecz każdy chaos ma swój wyższy porządek Czas go przyniesie, ponoć czas nie uśmierca nas, a sami siebie, bo wierzymy w starzenie Głęboka filozofia, więc pytam się ulicy: "Ile stać musicie w miejscu, by w sercu rozliczyć się ze swoim sumieniem, z bliskim otoczeniem, wejść na wyższy szczebel, sięgnąć ręką Eden?" Zamiast tego wielu leży pod niebem W cadillacu czekając za apelem Inni nie mają lepiej Mimo że są na pasterce, to na psach nie w Kościele Zarzutów siedem: Pobicia, kradzieże, sam robiłem to przecież Mimo wszystko nie siedzę Bo dawno to było, dziś dbam o higienę Honor, ambicje, nie tak jak wcześniej Zmieniłem diametralnie podejście Stary AKACZ stał się sprzymierzeńcem Prosił tylko o miłość, nic więcej Nic więcej (nie tak jak wcześniej!) (Zmieniłem diametralnie podejście!) (Stary AKACZ stał się sprzymierzeńcem) (Prosił tylko o miłość, nic więcej)
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- AKASH (POL)
- Adam Kubiak (AK-47)