Siódme niebo

Lyrics
[Zwrotka 1] Poddaj w wątpliwość oficjalną naukę To zmieszają Cię z gównem, nazwą durniem i głupcem I choć złych intencji nie masz w ogóle To burze podtrzymują media znając procedurę i regułę Skąd taka nienawiść u mugoli? Że mają chęć pozbawić Cię wolnej woli Wolnego słowa i swobody w poglądach Mugol to pierdoli, mugol woli osądzać Nie zdając sobie sprawy w jakim żyje oszustwie Uwierzył w Ziemię kulę, w próżnie w wirusie Wszystkie te bajki można wsadzić sobie w dupę, kumpel Są nic nie warte, choć kosztowały fortunę Heliocentryzm to fikcja ciemnej masonerii, fantastyka - Wyższy stopień bardziej wtajemnicza Resztę bydła wciąż w niewiedzy trzyma Triada władzy pogrążona w spiskach - tak skuteczna w swych praktykach Science-fiction, kto Was za to rozliczy? Za ten przemysł niewolniczy i gonitwę donikąd Za handel dziećmi, za te siatkę pedofilską Za obozy śmierci i wojenne widowisko Za niszczenie kultur koroną brytyjską Chcieliście wyciąć w pień pamięć kolektywną Dobrze wam szło, lecz do końca wam nie wyszło Nie macie wpływu na czas, dla Was płynie zbyt szybko Kto Was rozliczy za kolonializm, cały paraliż wolnego świata, no kto?! No kto stoi za tym, jak nie sam szatan I mistrzowie czarnej magii tworzący ten bałagan Jak również iluzje hierarchii od dawien dawna Najwyższej rangi - złodzieje tożsamości Czekają na was demony Rakshasas i sam Mahajana - walka sprawiedliwości! [Refren] Wznoszę serce do nieba! Dziękuję za każdą jedną chwile! Za wszelkie wspomnienia! Te dobre jak i te złe, bo dla mnie nie ma to znaczenia! Jak światło bez cienia nie ma prawa istnieć, tak również cierpienia wykluczyć się nie da! Otwórz się na cierpienie a będziesz mniej cierpiał! [Zwrotka 2] W piekielnych warunkach żyć trzeba Wiarę wyparła nauka - nie ma Boga, nie ma Nieba Karmę wyparła kabała siłą przypadku Prawdę wyparły kłamstwa - prowadzą do upadku Solidna praca nad sobą od zarania Dziejów kultywowana, już mocno zapomniana Na tym się skupmy, świat zmieńmy od środka Bywa okrutny, sam widzisz to co dnia Boisz się zajrzeć w ciemność, zajrzeć pod dywan Dźwigasz codzienność, dźwigasz ją nad wyraz Tak samo porażkę, bracie, ledwo się trzymasz Przez własną obojętność wobec tego, co przeżywasz Nie jesteś w stanie sobie nawet wyobrazić jak głęboka jest świadomość Ciężko wyrazić słowami tą boskość By jej nie urazić, to się chwali w świecie magii po stokroć Trzeci wymiar to układ zamknięty Kopuła nieba to pryzmat dla barwnej tęczy Woda poziom trzyma nawet jeśli wierzysz w te zjawiska, których nie da się uwzględnić Podczas obserwacji Matki Ziemi Podczas obserwacji Ojca Niebo i Gwiazdy Polaris Patrząc w nią patrzysz w Zenit Tam gdzie prowadzi, brachu, Duch Święty zaklęty w spirali czasu Jeśli tylko masz zamiar coś naprawić Co zjebałeś, zaniechałeś dotychczas Czasem warto łzę uronić, by zbawić Swą duszę od cierpienia, nauczyć się, mieć dystans Bo dobrze stąpać mądrze po stabilnej ziemi Ziemia to stabilne fundamenty Mówi o tym Biblia, mówią o tym Wedy Czas to przyznać dla dobra wszystkich ludzi i planety! [Refren]
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- AKASH (POL)
- Adam Kubiak (AK-47)