Piach

Album cover art for "Piach" by Łysonżi

Łysonżi - Rap, Polski Rap

Piach

0 Plays

Duration: 4:14

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1: Łysonżi] Coś w trawie piszczy jak jesteś w krzakach Wylew mnie zniszczy albo zdechnę na rakach Jeszcze sępy, jakby ktoś to wykrakał Powrócisz z ciężkiej jak wracasz na czworaka Miesza się w bebechach jak z kapustą groch Morda, nawet jak nie wciągasz, zamienisz się w proch Nieraz skułem się gramem, czas by się odkuć Napierdalam dalej nim mnie wszamie nowotwór Panie, nie śpię na sianie, ten jaki rycerz Możesz mieć 300 koni i dobronić kopytem Piszę jak program i rozkurwiłem ramy Sodówka, morda, jestem cały spłukany Nieraz zaczynasz od zera, znów ta gotówka Jebana karuzela, melanż wielu wyhuśtał Życie wykańcza, walka, szansa, nerwówka Unikam starcia i nie puszczam ołówka [Refren: Masia] Kiedy ziemia od korzenia las nas przykryje Możesz stracić głowę, ale zachowaj twarz Głęboki wdech to cud, dziś czoła chylę Warunki pod ziemią takie same masz Wspomnienia bolą... [Most: Łysonżi] Jointy się tlą Piszę to przed zawałem, podpisałem to krwią Większość ma przejebane, no i wciąż pod prąd Ja znalazłem swoją damę, szmaty się drą [Zwrotka 2: Proceente] Na pustynię niech już nie przynoszą piasku Polski hip-hop - kalejdoskop wynalazków Znów się kończy coś, znów się coś zaczyna Ambitni chłopcy idą śladami Norwida Dzieci Darwina niespełnione za życia Wiecznie młode legendy, co je nagle piach przysypał Znów budowla na skale się zawaliła I dlatego teraz zaczynam od dymu z komina [Zwrotka 3: Mały Esz Esz] Nadzieja umiera ostatnia, więc jej jeszcze nie zasypuj piachem Trzeba wstać po porażkach, nawet gdy idzie kolejny cios z prawej Nie oglądaj się w tył, póki stoisz, trzymaj sztywno gardę Póki nie zamienisz się w pył, to co na niby może być naprawdę [Refren: Masia] Kiedy ziemia od korzenia las nas przykryje Możesz stracić głowę, ale zachowaj twarz Głęboki wdech to cud, dziś czoła chylę Warunki pod ziemią takie same masz Wspomnienia bolą... [Most: Łysonżi] Dalej ważę jedno Jakbym grał na gitarze, to bym cię nią jebnął Popatrz, zadzierasz nosa, a urywasz brodę A podziemia standardy jakby jednakowe [Zwrotka 4: Kobik] W folii bąbelkowej rzeczy nowe Gdzie ja to zabiorę, zanim wlecę w czarny worek Widziałem już niejedno ładne lobby hotelowe I ziomalki, i ziomali, co sięgali po taboret To potwornie chore Wiesz, co łączy tu teleskop i gwiazdy, twój rozjebany łeb na asfalcie Nieważne, że marne są szanse Złe miejsce, zły czas i wystarczy To normalna rzecz, że pies goni kota Jestem tym drugim, więc nie mogę się wycofać Chcieliby żebym zdechł, ale to nie moja pora A jeśli nawet, to do zoba Ej, nie wiem, ile hajsu w życiu rozjebałem Czas płynie tak szybko przy dobrej zabawie Do góry step by step, chociaż to nie Icy Tower Wszystko z umiarem, ale z pustego się nie najem Chuja mnie, co komu się wydaje K.O.B., B.O.R. zawsze w słusznej sprawie [Wyjście: Łysonżi] Biorę głęboki wdech, wspomnienia bolą Rest in peace Młody Leh, rest in peace Zioło Zioło Dedykuję im ten wers, dziś chylę czoło Rest in peace Młody Leh, rest in peace Zioło Zioło Biorę głęboki wdech, dziś chylę czoło Dedykuję im ten wers, wspomnienia bolą

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Masia
  • Kobik
  • Mały Esz
  • Proceente
  • Łysonżi