Prawdziwy rapper kłamca (Decks remix)

Slums Attack - Rap, Polski Rap
Prawdziwy rapper kłamca (Decks remix)
0 Plays
Duration: 3:42
Lyrics
[Zwrotka 1] Oto ja! Kłamca! Nie o mnie te hasła! U mnie sytuacja jasna, ja w klubie często lubię Być w otoczeniu własnym, spokojny, wyciszony Wręcz osamotniony, a tu podbijają ziomy Naćpane, najebane, kolejne mózgu pranie Atakuje mnie z pytaniem, czy z serca, czy komercja? Chce rozkminiać mnie w tekstach w intelekcie impotencja Chce naprawdę mi ufać: "Siemasz jestem Łukasz"! "Tu nie masz czego szukać, w klubie same lamusy" "Tylko ja się znam, mam plusy" nie wie, że jest mym minusem Chce częstować spirytusem rozcieńczonym z jakimś syfem "Chodź, stuknij się kielichem", drugi ziom przepita szyja Już podbija, browar z kija, szybciorem go wymijam Sytuacja mi nie sprzyja, nie chcą wierzyć, że nie piję Nie czuję się na sile" "No co ty kurwa, wymiękasz?!" Ja od tygodnia w trasie, nie opada im szczęka "Chodź ponawijamy", chcą wiedzieć, co w Poznaniu Czy mam ich poczęstować ściemą na poczekaniu? Zmyśloną sytuacją? Przecież oni się tym karmią SKURWYSYNU, WIDZISZ?! TU NIE MA NIC ZA DARMO! Uściski spotniałych dłoni, gejzer nieświeżych oddechów Opuszczam ich w pośpiechu, ja nie do pogadania Sytuacja mnie skłania do wzmożonego działania I zmienia Rycha w drania – "Nie chce mi się z wami gadać!" Mam stres przedkoncertowy, chcę na sofie się ułożyć Przedtem odlać się w zaciszu, w spokoju, że z tyłu Za plecami nie ma psycho i to by było wszycho Za wasz stuff też podziękuję, za plecami nazwiesz chujem I gwiazdorem, bo nie umiesz zrozumieć i nie chcesz Zmusić się do refleksji, nie miej do mnie pretensji Jestem tu dla Was, lecz nie w każdej waszej kwestii W skupieniu wysłuchuję twych życiowych problemów I nie wiedzieć czemu znaleźć mam na to receptę Skupieni niczym Karpow przy ważnej rozgrywce w szachy Nikt nie chce palnąć gafy, biegną po autografy Ręce, kartki, czapki, nachy, t-shirty, bluzy, kurtki Bilety, "tu mi napisz!", "tu jebnij!", "tu wrzuć mi!" Szukam bezpieczeństwa furtki, czy nie jebli mi komórki? Buty mam zdeptane, tlenu mało, "masz bibułki?" "Zajaramy?", "nie masz kany?", "Kiedy gramy?", "My Cię znamy!" Ten jeden chce mnie ściskać, ale jest zbytnio nagrzany I dwie panny się szarpią, każda chce być najważniejsza Damskiej bielizny kolekcja, pro-koncertowa wersja Pełna gama walorów, do wyboru do koloru W różnym przedziale wiekowym - matki, kochanki, żony Ja nadal nie wzruszony, tłum częściowo urażony Wiem, będę spalony, gdy oleję ich na starcie Dadzą spokój wówczas, gdy na scenie dam im wsparcie Wtedy z ich strony poparcie, ludzie z wami jest ciężko Więc może koncert zacznę będąc fajnym koleżką! [Refren] Do ludzkich serc chcesz zdobyć przepustkę? Musisz być ziom niezłym oszustem! Prawdziwy rapper kłamca! Tu nie ma nic na niby! Prawdziwy rapper kłamca! Najlepiej nadgorliwy! Prawdziwy rapper kłamca! Prawdziwy rapper zdrajca! Chcesz by ludzie Cię lubili - musisz farmazonem trzaskać! [Zwrotka 2] "Czy ziom Peja mnie pamięta?", "Małolat, wiadomka!" Ni chuj go nie pamiętam, lecz witam go jak ziomka Piątka, dwa browary, wiesz, leci rozkmina "Chcesz? Mamy tanie wina!", "wiadomka, ja rozpijam!" "Co u mnie? Zajebiście! Te dwie dupy widzieliście? Kiedy przyjechaliście?", "Już jakiś czas temu!" "Wiesz, ziom, nikomu nie mów ale impreza konkret!" Już rzucam oka kątem, już z podpalonym jointem Totalna integracja z moim starym - nowym ziomkiem Na freestyle przyszła pora, coś nie tak przyrapował Krzyczę "Wypas! Dobra szkoła! Ziom niebawem coś nagramy Ja mam napięte plany, ale kiedyś się spotkamy Coś zrobimy, radę damy! Uwierz ziom na słowo! Zapierdalasz hardcore'owo HWDP! Wiadomo!" "Podkopsaj jakieś zioło", jest wesoło, wygrzewka Czas picia, jedna zgrzewka, jestem git nie wymiękam! Łeb mnie napierdala, nagabuje mnie panienka Się cieszę, przed nią klękam, do złej gry dobra mina "Barman nalej nam drina, co pije ma dziewczyna?" Jest zawodowski klimat, tak impreza się zaczyna Wiesz, ściemniłem tego typa, jego demo jest straszne Ale miał na głowie kaszkiet z nowej kolekcji Massa Więc mówię, że jest klasa, teraz Ciebie zapraszam Nieczęsto mi się zdarza, dziś mój kontrakt wygasa! Mam kwitu, dużo kitu, nasłuchasz się dziś mitów Nad tobą mam przewagę, chcę skupić twą uwagę W centrum jak Esko, "masz bluzeczkę niebieską? Masz na mnie ochotę? Uśmiechasz się zdradziecko! Ile masz lat?" Przecież wiem, nie jesteś dziecko! Urocza z tą kiecką, lekko naćpana fetką Chce wylądować miętko, bo jest niezłą kobietką Jej chłopak? Zalany, śpi, wczoraj z nim zerwała Chce bym ją pocieszył, na koncercie szalała A tak w ogóle to przyszła tu przypadkiem Nie słucha tego rapu, kręci ją co innego Zna parę rzeczy, kilka tracków Tedego Na bakstejdżach? Nic z tego, woli coś dyskretnego Intensywnego, coś intymnego "Wiesz, o co biega?", "Ja wiem!", "A kolega?" (też, też!) On na okazję czeka! Nie świruję, jest wporzo! Dysponuje wolną lożą, właśnie pizzę dowożą Siadamy, zamówione, drin za drinem, gadamy Jesteśmy spoko, wszystkich wkoło ściemniamy Jesteśmy gwiazdy, mamy do tego prawo By widzieć Ciebie nagą, żebyście bili brawo Jutro w następnym miejscu, ściema z tą samą wprawą Jak prawdziwy raper z prawdziwą oprawą "Z bogactwem, sławą i wspaniałą zabawą" Prawdziwy raper kłamca, dziś wszystko nam wybaczą! [Refren] Do ludzkich serc chcesz zdobyć przepustkę? Musisz być ziom niezłym oszustem! Prawdziwy rapper kłamca! Tu nie ma nic na niby! Prawdziwy rapper kłamca! Najlepiej nadgorliwy! Prawdziwy rapper kłamca! Prawdziwy rapper zdrajca! Chcesz by ludzie Cię lubili - musisz farmazonem trzaskać!
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Peja