No i co

Album cover art for "No i co" by Slums Attack

Slums Attack - Rap, Polski Rap

No i co

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1] Jest grzeszna, pocieszna, niegrzeczna, zepsuta Jeszcze nie La Puta z taką jak ta jest luta Do domu nie wróci z buta, nie proponuj jej tramwaju Zwanego pożądaniem mimo że jest na haju Sie poczujesz jak w raju, kiedy chwyci Cię za prącie Nie wyświetlaj jej tematu Twoich cyfer na koncie Ty nie znasz się na sporcie? Twój błąd! Łap nauki Ona jak outsider a Ty żółtodziób, Rookie Chcesz uniknąć tej muki? Myśl brachu, czuwaj! Wiem, że serce twe nie sługa, ale moment, choć słuchaj Jeszcze jej nie pukaj bo to tylko hormony Zbyt szybko z tempem zwolnij, sprawdź popęd do mamony Wybadaj małą sucz w oczach rentgen, nie romans Miłosny rezonans czas prześwietlić jej duszę Zanim skuszę się muszę wiedzieć sam, na czym stoję Pomimo, że mi stoi od dłuższej chwili boli To przeżyję dyskomfort, bo, po co mi kłopot Na dłuższą metę bida (bida), nowa intryga! Na nic mi się nie przyda i oto zwrotki puenta Chcę byś była normalna nie oryginalnie jebnięta [Refren] No i co? Chuj! Znów to samo? Gorzej! W miłosnym horrorze, tak dłużej być nie może! Znów na ciśnieniu, podkurwiony, to emocje! Wpierw dialogi radosne, teraz zaledwie szorstkie! Wczoraj było tak dobrze, dziś to nie takie proste! Relacje oschłe, nikt z nas nie chce przykrości! Oto męski szowinista z odrobiną wrażliwości [Zwrotka 2] Suka to suka, zawsze okiem mruga Zawsze zwilży usta w głowie liczona kapusta A głowa pusta, no weź się z taką ustaw Tak se gada, gada, chodzi, kurwa przegląda się w lustrach Intelekt ma nabyty a wrodzona tylko chcica Piję ponad miarę, kiedyś skończy w Charcicach Minę ma jak za karę, znów na fochu i z żalem Z syndromem matki Polki jest chodzącym skandalem Złożyłbym z niej ofiarę mym bogom, demonom Wtedy, ziom co się z nią męczy, byłby w raju jedną nogą Nie chcę głupiej, chcę mądrą, chcę szczodrą, uśmiechniętą Która bez zahamowań wyjdzie na przeciw mym patentom Chcę tylko jedną, tę odpowiednią Dla niej oddałbym żebro (I bym kurwa nie miał żebra!) Nieuczciwa sentencja, to kobieca sekwencja Jak męska impotencja – cecha niepożądana Daję, to chcę też brać w zamian; ja tez mam wady, piękna Jeśli mnie oszukasz, suko, bądź przeklęta [Refren] No i co? Chuj! Znów to samo? Gorzej! W miłosnym horrorze, tak dłużej być nie może! Znów na ciśnieniu, podkurwiony, to emocje! Wpierw dialogi radosne, teraz zaledwie szorstkie! Wczoraj było tak dobrze, dziś to nie takie proste! Relacje oschłe, nikt z nas nie chce przykrości! Oto męski szowinista z odrobiną wrażliwości [Zwrotka 3] To o tych jest ten tekst, co męczą, chcą katować Wkurwiają moich ziomów, to słyszę w ich rozmowach Syf zamiast mózgu, wzajemny brak szacunku O skażonym gatunku, pęka nić porozumienia Miało być tak dobrze, a z dnia na dzień się zmienia Życie zmienione w schemat, pamiętasz spontaniczność? Radość, bezkrytyczność? Własny uśmiech na twarzy? Kiedy znów się przydarzy chęć na chwilę zapomnienia? Kwestia przyzwyczajenia, wyrwać się z odrętwienia Co zabija w nas wszystko, męczysz się, znów nie wyszło Tak chcesz spoglądać w przyszłość, masz tu fiasko, nie ognisko Miało ogrzać Wasz dom, "Jesteś taki jak on!" Ile razy to słyszałeś? Te wylewane żale? Gorycz, skandale, piekło miłosnego związku Ona dopierdoli, no to oddasz jej z nawiązką [Refren] No i co? Chuj! Znów to samo? Gorzej! W miłosnym horrorze, tak dłużej być nie może! Znów na ciśnieniu, podkurwiony, to emocje! Wpierw dialogi radosne, teraz zaledwie szorstkie! Wczoraj było tak dobrze, dziś to nie takie proste! Relacje oschłe, nikt z nas nie chce przykrości! Oto męski szowinista z odrobiną wrażliwości

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Peja