In Flagranti

Album cover art for "In Flagranti" by Slums Attack

Slums Attack - Rap, Polski Rap

In Flagranti

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro] (Ra-ta-ta-ra-ra-ta-ta) (Tak kurwa ciągle kurwa, pytania jakieś kurwa Jazdy, chuj nie wiadomo kurwa, o co chodzi tej Kurwa, sprawdzanie kurwa telefonu Kto kurwa napisał kurwa, kto dzwonił kurwa Gdzie byłeś i w ogóle nie wiem, chuj w dupę kurwa...) Raz-dwa-raz-raz-raz-dwa O tym, jak Rychu w chuja gra (Przejebana sprawa, posłuchaj) [Zwrotka 1] Ty znów zaczynasz, jesteś dobra dziewczyna Bądź ze mną szczera, przecież jesteś jedyna Ty znów rozkminiasz, mówisz: nie Twoja wina Za znajomość z inną bez przerwy obwiniasz Ja czuję się jak bila, która wciąż się odbija Zupełnie niespodziewanie nie wie, w który dół się wbija I moment, chwila, zwariować tak można Zazdrość Ci nie obca, Twój facet? (Czarna owca!) Z miną pechowca, przyłapany na kłamstwie Odpowiem gniewem, to zachowanie chamskie Postąpić nierozważnie? Znów z Tobą się drażnię Że jestem kobieciarzem? To stwierdzenie odważne Lecz czy trafne, kochana? To lekkie nadużycie Nazywać mnie tak skrycie, prowadzić podwójne życie? Już to przeżyłem – smak gorzkich konsekwencji Ja nie mam pretensji do Ciebie za własne błędy Nie droga tędy; pytasz, ile to trwa Coś jak Menage a Trois, zdecydować się czas! Decyzja już podjęta, kiedy w końcu zrozumiesz? Że zagrałem Va Banque (Inaczej żyć nie umiem!) Jak rasowy hazardzista do innych zachować dystans Dusza nieczysta, taki zawód (Artysta!) Chcę – nie płacę trzysta, tylko z życia korzystam Chcesz, to dalej obwiniaj, mów o mnie "świnia" Nie moja wina, że takim mnie widzisz Nie byłem aniołem, chciałaś o wszystkim wiedzieć? No i wiesz, mówi Wesz, już się boisz zaufać? Brudne myśli modlitwą, proszę, nie chcę nisko upaść [Refren] Pretensje, gorzkie żale, te bale, skandale Że w chuja walę, nagrywam nielegale Z miną przestępcy, przyłapany in flagranti Mi do tego daleko, uwierz, nie masz gwarancji? Umysł otwarty, nie chcę stracić kontroli Zdrada – to boli, całe życie pierdoli Wyżyć się do woli? Za jaką cenę? – pytam! Ja chcę, by w moim życiu była jedna kobieta [Zwrotka 2] To drugi etap, już się robię czerwony Na pewno kłamię, bo słabo napalony Pewnie ma inną, w tym klubie na nią kiwnął Jego ryj to przynęta, tej, dziewczyno naiwno! Ja chcę, by było dobrze, staramy się, owszem Wolę chwilę radosne jak przebudzenie na wiosnę Mówisz: z tego wyrosłem? To jednak zbyt proste Nie wierzysz mi? Poszłem, doszłem? Chcesz mnie obwąchać? Jak suka wącha psa (W Twych oczach rozpacz!) Chcesz po mnie poznać, że tam jednak coś zaszło? Nie wiesz, z kim, gdzie i jak to? To brakujące hasło Tej jebanej krzyżówki, już zdążyłem się wkurwić Kto jest kto, rozwiązanie miłosnej łamigłówki Tak robią półgłówki, czy ja postradałem rozum? Zazdrość na pozór to straszna rzecz, zrozum! Zbyt miły dla innych suk (Czarujący!) Chlapnąłem coś niechcący z kumplami w towarzystwie A pamiętasz jak tam? Wiem! (Słyszały wszystkie!) Wiem, zajebiste wzrokiem wodzą za mną Widzą, co chcą widzieć, i to nie jest Ryszardo Wciąż myślę: czy warto? Czym jest miłość naprawdę? Uprawiać monogamię, czy ostrą pornografię? Wiesz, że potrafię! Nie przeczę – skurwiel ze mnie Już nie chcę Twych łez, obiecałem – nie odejdę! [Refren] Pretensje, gorzkie żale, te bale, skandale Że w chuja walę, nagrywam nielegale Z miną przestępcy, przyłapany in flagranti Mi do tego daleko, uwierz, nie masz gwarancji? Umysł otwarty, nie chcę stracić kontroli Zdrada – to boli, całe życie pierdoli Wyżyć się do woli? Za jaką cenę? – pytam! Ja chcę, by w moim życiu była jedna kobieta [Outro / Cuty / Scratche: DJ Decks] W rzeczywistości żyj-żyj-żyjesz Mówisz: "To-to-to, to przekleństwo" Prawda przyjdzie sama, prawda przyjdzie sama Prawda przyjdzie sama, przyjdzie sama W rzeczywistości żyj-żyj-żyjesz Mówisz: "To-to-to, to przekleństwo" Prawda przyjdzie sama, prawda przyjdzie sama Prawda przyjdzie sama, przyjdzie sama

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Peja