Spektrum

Lyrics
Rozbiłem w proch esencję mojej Jaźni Nie szukam dłużej miłości, nie chcę przyjaźni Zostałem sam, dość mam złych informacji Spłonęły w ogniu smolistych substancji Czas na koniec walki Chyba pora by zająć się sobą, nocna zmora przychodzi jak dementor Zawsze kiedy próbuję stanąć obok twoich wizji mnie na bycie sobą Prędko, nie mamy już czasu #intime na początku zwykle dajesz mi kostium Timberlake'a #entrance Wchodzę do lokalu, czekam na to co ma w zanadrzu dla mnie W kontuaru stronę zmierzam zamówić klasycznie z colą Danielsa Czas jakby staje może z kolejną dawką zagina się w tych miejscach Styczności kilku różnych wariantów mnie i jednej z tych panien Drobne zachowanie a, warunkuje zachowanie b Dobre wychowanie, cięty flirt, finał jaki będzie wiesz Znów być sobą naprawdę, ale kimś innym w twych oczach Znikniesz z widoku jak widmo osobowości przezrocza Niefortunne jacyś możemy być tylko w stosunku do kogoś Sami nie znaczymy nic, pogubieni jak Eliot #mrrobot Wciąż brakuje uwagi, mimo że wciąż nie brakuje dystansu Przewinąłem na Księżniczkach już o paradoksach dyzonansu Zawsze chcemy postrzegać siebie w superlatywach Rzadziej dostrzegamy te fikcję, a czasu ubywa Masz te obrazy siebie - świetny mężczyzna Lecz co tu definiuje męskość i inne pojęcia złudne jak te widma Osobowości
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...