Im Bardziej Jestem Sławny

Lyrics
Im bardziej jestem sławny Tym bardziej niebezpieczny Trzymać nas na marginesie To zabieg konieczny Nasze rymy kolą, bolą, jak na ranę solą A to dlatego, że ludzie jak ja się nie pierdolą By powiedzieć co im doskwiera Jak świat poniewiera Za barierą bariera, póki rząd jest przy sterach Nieświadomi przymuszani przez system Do zejścia na drogę kryminalnych ściem Widzisz, mam dla nich rymy Cholernie niewygodne Gdybym wyszedł na światło dzienne Bardzo prawdopodobne Że narobiłbym im kłopotów – Tu mają rację D. i moi przyboczni cechowani przez negację Więc póki jestem gdzieś na uboczu Gdzieś pod spodem Oni mają mniej o jeden problem Nie mam kagańca Ale nie mam też nagłośnienia Z wyboru partyzant A z przeznaczenia podziemia REF: Im bardziej jestem sławny, tym bardziej niebezpieczny! Trzymać nas na marginesie to zabieg konieczny! Nielegal poszedł w świat, nauka i przesłanie To jeszcze nie koniec! – słyszałeś to zdanie? Ponownie przychodzę, teraz zwiększą siłą Zmasowany atak Co dzisiaj mi się śniło: Ekipy wewnętrznie bratnią nam istotą Jesteśmy po jednej stronie barykady Ale oto dostrzegacie różnice I rosną one w waszych oczach Zamiast walczyć razem Okładamy się nawzajem A oni na to patrzą i się śmieją – Czuję ten śmiech Nasz cel nie osiągany Ponownie przegrywamy Trzeba się piąć, ręce sobie podawać Bądź waleczny! Zapamiętaj; dla nich jesteś niebezpieczny Chcą żebyśmy myśleli, że Podziemie to miejsce dla Hip-Hopu A wyżyny to miejsce dla idiotów Ograniczając się do podziemia Idziemy im na rękę Ja mówię: Trzeba ich wyssać dobrym przekrętem! REF: Im bardziej jestem sławny, tym bardziej niebezpieczny! Trzymać nas na marginesie to zabieg konieczny! Rewolucja! Maryla Rodowicz musi zginąć Najwyższy czas odejść, ty nie chcesz minąć Młodzi czekają Kukły zajmują miejsce na szczycie Pustosłowie, nic po głowie, tłum w zachwycie Słyszę tylko – kocham, kocham, kocham A widzę tylko – giń, giń, giń! To jest biznes, a twoje piosenki to nie utwory To inwestycje kompani za miliony Gdybyśmy przejęli ich struktury Mieliby tarapaty Ludzie znający i mówiący o realiach dają baty ciotom podśpiewującym o byle gównie To służy panującemu systemowi, głównie Artyści to elita Ale artyści w niej to okaz Z boku wciąż słychać: To nie nadaje się na pokaz! Splendor dla byle durnia Wasz porządek jest w zagrożeniu To się nie skończy na samym stwierdzeniu, że: REF: Im bardziej jestem sławny, tym bardziej niebezpieczny! Trzymać nas na marginesie to zabieg konieczny!
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Dany Tego