Złote sztućce

Album cover art for "Złote sztućce" by Paweł Bokun

Paweł Bokun - Rap, Polski Rap

Złote sztućce

0 Plays

Duration: 3:47

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1] Słowa jakby kiedyś, gdzieś tam, pogubiły dla mnie jakikolwiek sens Odkąd jedno czego chcę - rozpieprzać i nie myśleć, czy to komuś widzi się Rozgościły się wam dawno w piętach moje możliwości do trzaskania zer Znikną śmiechy jak Heltah Skeltah bezpowrotnie, teraz coraz więcej chcę Stary pies, kiedy poczuje swój czas, nie będzie wył i darmo tępił kłów Jak ostatni, schorowany frustrat byle ktoś mu prędko pogłaskał brzuch Tym się różni dobry hart od kundla, że nie puszcza lejców, tylko wprawia w ruch I nie stoi w miejscu na podwórkach, gdzie dokoła jedno co się rusza - tylko pół My rok starsi, ale czy mądrzejsi? Czy zaskoczę? Będę wiedział to za rok Bo rok wystarczy, żeby być najlepszym i też rok wystarczy, żeby spaść na dno Koniec farsy, nie chce mi się pastwić nad minionym czasem, odwracam wzrok Kiedy życie warczy, że by chciało tańczyć, ale wokół nie ma drugiej pary rąk Mów co u ciebie mordo, jak stoisz z pracą, jak stoisz z forsą Te dobre czasy, o których trąbią, co drugie rapy są chyba mrzonką, co? Mów co u ciebie bro – czy ci może sen zbiera z oczu coś? Czy może też jest ktoś, kto go nie da wziąć i będzie w największy ogień za tobą dąć? [Refren] Nie urodziłem się, żeby chować w cień Talent i siłę na zmianę marzeń chcę Nie odpuszczę, póki chwytam dech Zostawiam tuszę, pokpiwam z niej Mam plany grubsze niż miliard wejść Niż złote sztućce, Lexus LS Nie urodziłem się, żeby chować w cień Talent i siłę na zmianę marzeń chcę Nie odpuszczę, póki chwytam dech Zostawiam tuszę, pokpiwam z niej Mam plany grubsze niż miliard wejść Niż złote sztućce, Lexus LS [Zwrotka 2] Statystyki mi skaczą w górę, jak polski cukier za Dyzmy Kupię sobie za nie nową furę, w której będę przewozić siksy Nawet już się z tym nie maskuję odkąd cel wydaje się bliższy Rapowanie zwrotek za rachunek, sunę wprost z podwórek na wyspy Chociaż czuję się wciąż jak dureń, coraz bliżej mi do artysty Żadnych dwójek, żadnych trójek, biorę tylko pięć siódemek na licznik Skaczą gule jak kombinujesz nie pasując do definicji Z wielkim bólem to szkaluje w sumie, nawet nijak jest mi wstyd z tym Kto ci z Polski dał pierwszy rap? I kto z tych gości dziś werwę ma? Po latach bomby - wygięty wrak, zmurszałe gonty, niech ktoś łapie dach! Dla waszej troski w dole jestem ja, plus moje ziomki, których mija strach Za horyzonty obieramy fakt, że nie istnieją proszki, co naprawią was Złożone ręce do modlitwy? Nie, do zacierania na naiwny cash Możecie żalić na policji się, możecie zabić, mi nie będzie źle Jak chcecie bawić, to bawcie mnie, mam dosyć zgagi od słabych ścierw Już prawie znany, a będzie, wierz mi albo ląduj na deski! [Refren] Nie urodziłem się, żeby chować w cień Talent i siłę na zmianę marzeń chcę Nie odpuszczę, póki chwytam dech Zostawiam tuszę, pokpiwam z niej Mam plany grubsze niż miliard wejść Niż złote sztućce, Lexus LS Nie urodziłem się, żeby chować w cień Talent i siłę na zmianę marzeń chcę Nie odpuszczę, póki chwytam dech Zostawiam tuszę, pokpiwam z niej Mam plany grubsze niż miliard wejść Niż złote sztućce, Lexus LS

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Paweł Bokun