Byli wczoraj

Lyrics
[Zwrotka 1] Pakuję się w kłopoty jak mało kto I dlatego w te zwroty daję całą złość Posłuchaj sobie mojej płyty Zamiast głupio pytać mnie znowu "czy się stało coś?" Ta płyta to nadal chaos Bo życie już nieraz mi dawało w kość Pomyśl co czuję, gdy wchodzę na scenę I publika me imię krzyczy na głos Rzygam monotonią, tutaj co noc mówią, że za bardzo odwalam ponoć Zadarłeś z moją rodziną, wysypię sól do ran i zapłacisz słono Na komendę wezwanie mam tu Nie lubię się z prawem jak mańkut Nie trzymaj lepiej mojej strony Bo wszystko na lewo jak Antoni Mario Marzeniem mych rodziców, to żebym ogarnął wreszcie Chcę pieniędzy, a z nieba same nie spadną przecież Niebo tu nie jest limitem, ale nie nazywaj mnie gwiazdą jeszcze Nie jest uniknione, że się znowu w te bagno nie wpieprzę Niebo nie jest niebieskie, trawa bywa zieleńsza Kiedy czuję, że jesteś, zasypiasz w mych objęciach Przestań, bo stres na porządku dziennym mam Bałagan w głowie nocą, kiedy zostaję sam [Refren] Umiem przepraszać, nie umiem dziękować (nie umiem dziękować) Czytasz jak książkę o moich słabych stronach (słabych stronach) I stoję we krwi, aż do samych kolan (kolan) Byli wczoraj, a nie ma dziś ich, kiedy konam (kiedy konam) Umiem przepraszać, nie umiem dziękować Czytasz jak książkę o moich słabych stronach I stoję we krwi, aż do samych kolan Byli wczoraj, a nie ma dziś ich, kiedy konam [Zwrotka 2] Zginą tu za to, żeby nam nie wyszło Powoli nie mam sił na nich (nie mam sił na nich) Zakłamane środowisko, nie szukam nowych ziomali Nie będę ganiał za dziwką, co goni za moim hajsem (nie) I umiem się kumać tylko z tymi, co byli tutaj od zawsze (zawsze) I myślę czasem, że mogę wszystko przecież Zmieniam swoje stanowisko, kiedy całą kasę zostawiam w aptece Dziękuję mamie co w ramię znów tacie tu płacze nad ranem Ekscesy te same, gdy jako dwulatek ambulansem jechałem z nią na sygnale W drodze na szczyt zjadają nerwy, selekcja prawdziwych kumpli Muszę zapłacić za błędy, a weź tu jeszcze opłać te rachunki Przestaję walczyć o względy, można się solidnie wkurwić Gdy myślę tylko o jednym, i właśnie to jedno nie wychodzi tu dziś Wszyscy w okół chcą mieć Gucci (chcą mieć Gucci) Ja chcę mieć na kwiaty dla mej sztuki Stado ziomów, boję się, że tylko do póki (tylko do póki) Spotykam się z aprobatą dla tej sztuki, bang! [Refren] Umiem przepraszać, nie umiem dziękować (nie umiem dziękować) Czytasz jak książkę o moich słabych stronach (słabych stronach) I stoję we krwi, aż do samych kolan (kolan) Byli wczoraj, a nie ma dziś ich, kiedy konam (kiedy konam) Umiem przepraszać, nie umiem dziękować Czytasz jak książkę o moich słabych stronach I stoję we krwi, aż do samych kolan Byli wczoraj, a nie ma dziś ich, kiedy konam
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Pater