Dtoriom (sukces II)

Lyrics
[REFREN] To moje coroczne postanowienie Chować emocje dla siebie Będę bardziej pewny siebie Będę walczył jakbym miał nie wiedzieć, co złego Co z tego może być - patrzył przed siebie [1. ZWROTKA] Chyba trochę skapcaniałem jednak Gdzie ta energia? Gdzie energia węgla sprzed lat? Ta felerna werwa pędraka bez pietra Co dopiero na błędach nauczy się, jak ma nie grać.. pod innych "Tato, skąd hajs sie bierze?", nie wiem więc pracujе jak frajer Aż mnie nie jеbie czy kupisz ten album na player Chciałbym sprzedać swoją muzykę, żeby grała w reklamie Za dobrą cene, elo czy powiesz że się sprzedałem Tysiące godzin ćwiczeń, by przemienić w ogień iskrę Wyszło jak wyszło - nie stoje na scenie - nawet nie ćwiczę Ani nawijki, ani fizycznie, ani na wiośle Ani na ryby kurwa nie chodzę z ziomkiem... Ziomek do mnie choc na piwko nie ide Bo robię 7 numerów w tygodniu, bezwiednie Nawet nie moich numerów, po prostu coś codziennie Tu jakiś miks, tekst, aranż, zrób mi bit, nawiń dla nas Każdy chce czuć, że to co robi jest ważne Z całym szacunkiem, ale pracuję w ***** - wspieram kataklizm Nie bez wyobraźni - to się dzieje też beze mnie Ze mnie nie zakpij... Piszę tam teksty i dostaje za to od nich hajsy Za to, że i tak walcze o swoje [REFREN] [2. ZWROTKA] Polska rap gra jak jebane Carandiru Jestem młodym wilkiem, ale canis dirus Nie musisz sie zgadzać, nie ma ognia bez dymu Nie muszę nic udowadniac, ale możliwość nie przymus Nie miałem ziomków w gimbazie, dla których rap, to wymóg Bycia fajnym ja zawsze robiłem ten rap pomimo Nikomu nigdy nie siedział ten mój rap, o dziwo Ale nigdy nie spojrzysz za to na mnie krzywo Słyszysz mój światopogląd, jestem tym całym sobą Potrzebowałem nagrać numer, w którym to powiem znowu Masz teraz mój głos, moje opinie, i inne kwestie Możesz to podać na fejsie, na twitter, czy gdzies tam jeszcze [bridge] Co za żałosne czasy - jesteś tyle wart Ile ostatniego postu zasięg rób dobry rap Ale do niego popsuj obrazek - jesteś skazany na fart To ma umilić im chwile, bo ksyw nikt nie zapamięta Mają gdzieś w tyle art jesteś tyle wart Ile ostatniego postu zasięg rób dobry rap Ale do niego popsuj obrazek - jesteś skazany na fart Byle ich szczyle kupili bilet - ot "klient nasz pan" [3. zwrotka] To moje coroczne postanowienie, nie objawiona prawda Nie bawiłem się w kolegę, co mówi ci jak masz zagrać W ogóle w tym kraju, tu bycie sobą to skandal Nie jesteś polski, gdy wierzysz w innego boga, niż Allah Yyy...oh wait Sorry, to nie szariat to standard jest Wymyślanie ideologii do bycia wandalem Zwanie wandalami tych, co nie zgadzają się Na traktowanie jak przestępcy za bycie sobą Bo to takie łatwe jest Dopiero teraz słyszałeś juz wszystko. Wystawie rachunek To nie jest inny poziom. To jest inny budynek Już go Elvis opuścił, wciąż obrabiają mu tyłek Nawet jeśli przytyleś, to nie przyjmujesz docinek Już mówiłem, że pierdole bragga, prawda Mowiłem też że prawda jest nudna. Nawet nie ładna Tu kawał chuja z miasta wielkiej cipy, pozdrawiam was Robią muzyke dla siebie, dla ludzi za to mi daj hajs
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Michał Tomasik