W kontakcie

Lyrics
[Zwrotka] Mordo, jak chcesz ponarzekać, to nie teraz i nie tutaj Każdy, kto doszedł tu ze mną, wie, jak się pracuje w trudach Nieważne, jaki był problem, trzeba było stawiać czoła Więc nie mam ochoty słuchać, że coś ci się nie podoba Spompowane karabiny, auto rusza w trasę Mieliśmy spory wydatek, po weekendzie w Pradze Lubię to, jak się prowadzę, jestem zdrowy dziś Codziennie robimy podjazd, każdy w formie, pyk To jest Polska, tu nadal się daje w łapę Tak jak w paszport na granicy, jak nauczył mnie mój dziadek Śmieszne czasy, dziś jest lepiej, ja bym kiedyś nie pomyślał Że będę jakimś raperem, lecąc z Biłgo do Przеmyśla Praca daje mi ogromną satysfakcję Forsa daje uśmiech, gdy zabiеram na wakacje moją mamę Nienawidzisz tego, suko, gdy mam łatwiej Mimo, że widzisz okładkę i nie wiesz, jak jest naprawdę Mamy wpierdolone w banie, by się zbroić Bo tu się nie kocha za nic, a zawistni chcą nas zranić Ludziom głowę już do końca zrył internet Palę z moimi ognisko, w ciszy się dzielimy mięsem Ciągle offroad, tylko chwilę było prosto Przynajmniej czuję, że żyję, skurwysyny, będzie słodko Całujemy swoje panie na dobranoc I wychodzimy się zająć tym, czym powinni się zająć Stres przywołuje wspomnienia, kiedy mieliśmy to wszystko Choć niewiele do stracenia Ile warta jest lojalność, się przekonasz Jak przewali cię przyjaciel, albo dom zabierze żona Tego nie życzę nawet wrogom, gdy powinie ci się noga Oby oddali ci swoją To jest miłość, co kocha złe odpowiedzi Nie mam paranoi, nie znaczy, że nikt nie śledzi Dla wydawców byłem warty parę baniek Jednocześnie dla randoma, trochę mniej niż paczka fajek Z każdym łykiem jest mi szkoda trochę mniej Nie ma co się przejmować, znów wideo leci w tle To zawsze w parach jak szlugi i kofeina Jak kluby i kokaina, jak Ganja i Angelina Wokół świrów, jak lot nad kukułczym gniazdem Bardziej Berlin, Kolin, albo może Colin McRae Jak nie mogę zasnąć, całą noc rozmawiam z czatem I mamy niezły ubaw z tego, co się stało z rapem Wielu rzeczy nawet nie chcę komentować Nie używam social mediów, nie wiem jak się zalogować Oby zdrowie tylko było w naszej klice Wygodnie siedzę na VIP-ie, wyczekuję aż się zacznie Oby czuwali nad tobą, gdy wychodzisz na ulicę Trzym się mordko, pozostajemy w kontakcie
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Kukon