Gaśnica

Klarenz & Marzec & Kaz (POL) & April Japko & Suchy Majk & Robson & Emikae & Leny Da Fam & Mada - Rap, Polski Rap
Gaśnica
2 Plays
Duration: 5:00
Lyrics
[Klarenz] Twardogłowi zawieszeni no i toczą piane jak gaśnica Jaka historia rapu beze mnie, próbują jak Putin nadpisać Stłuczono termometr, nie ma gorączki tak leczona jest ta grypa Nie oglądam telewizji, bo w gajerach oni odbierają mi smak życia I Zenek na mikrofonie z milionem, plac się bawi Jak [?] gramy, możliwości rozwoju czy urna prochy i kaplica W duszy ogień, po którym góry lodowe się stopią jak Arktyka A każdy młody, piękny raperek jedynie kseruje - praktykant Palę za sobą te chujowe mosty brak tu potrzeby palnika Bez podatku jak Watykan, Ekstraklasa i brak pytań Tak witam, sporo gości mnie tu zaszczyca Znasz Bisza? Sprawdź od niego też mam feat'a Rap i Klari kojarzysz? Jak gracz i fifa, fifa? Albo tak jak tracisz punkt, czaisz? crack i fifa, fifa? Polski do szpiku kości czy ości jak paprykarz Ten białas przyjechał z polskiej wioski, ale w sercu gra Afryka [Mada] Rap dzisiaj to jebanе disco polo Niech wrócą do podziemia i z niego nie wychodzą Zanim Marysia była w szoku, było radio kolor Dziś możesz w ciągu roku się zapalić i spłonąć Pięć minut wyciskasz jak szmatę i ci kapie ponoć Spójrz na zegarek fanbase pisze ci nekrolog Epilog, ja prowadzę swoje życie, a nie betę Nie spotkamy na tej samej mecie się, byku! [Suchy Majk] Mam niewyparzoną gębę i ciężko mnie zgasić Za pyskowanie w szkole wyrzucano mnie z klasy Dlatego tak olewam te szkoły [?], oldschool, [?] Skurwiele płoną jak Australia, napalona banda cip chce hajs zgarniać Sobie myślą, że latają jak Buzz Astral, a co drugi pojebany jęczy jak kastrat Jesteście powodem przez, który rap gra podupada Nie ma co szukać treści w waszym stogu siana Macie siano w głowach no i siano w trackach Blaka, blaka gasimy słomiany zapał, przy nas to zamykaj ryja Blaka, blaka gasimy słomiany zapał, ten numer to dla was gaśnica [KAZ] Ktoś tam w eR.A.Pe kopiuje, ktoś tam w eR.A.Pe pełga Ale ten płomyczek bym powiedział pełga Ledwie, więc też pożogi bym nie wietrzył Tu wystarczy byle wietrzyk na zagajnik tychże leszczy Mam nadzieję iż w tej kwestii mamy jasność Mamy ciemność chciałem rzec, wszystkie gwiazdy gasną Koniec zabawy czas stąd zmykać, czeka mistrz Hłasko Moje uszanowanie, ostatni gasi światło [Emikae] Dobra patrz to! Pozamieniamy raperów na proch Studzę twój zapał, nie chodzi o koks, no bo się grzałeś Jak już pomyślałeś, że żywym towarem pohandluje coś Chyba za dużo Narcos, za dużo Pablo ziomal Te twoje hustle to prawda jak Witka z San Escobar Robię ten pożar z pogan jak nie wierzysz w moją twórczość Próżno tu wołać Boga, uraczę cię skromną trumną Wali się Tora, Koran, dobra oto bogobójstwo Mój cel uświęca środki, Machiavelli mówi, rób to! [April Japko] Znowu ich dubluję, im dogasa zapał by biec Jak na straży, koty jak wy to ja ściągam z drzew Bije ode mnie światłem jak tu stoją przygaszeni Światła na mnie, chujem zrobię teatr cieni Prognozuje pożar i niech łapią za gaśnice Iskra pod publikę, scena rozpalona ja gram jak Beatels Amatorzy biją się o mistrzów ligę Królem strzelców jak na bramie ślepy jest golkiper Ja budzę scenę strzałem w butlę pod ciśnieniem Węszę ściemę, ktoś tu pominął szkolenie Łapie za dysze i gaszę raperów za dychę Jak nawinę to skillem tobie pianki w kabinie Bucha ogniem jakby w UK mnie ugościł Charlie Jak pali się obiekt uciekaj, a nie szukasz gaśnic, Mati! [Marzec] Tak trzeba żyć z sumieniem ta sama myśl Zbędny zgrzyt lecz wątpię by był wspólnie szybko błysk Leją wodę, ja patrzę jak mokną Muszę skręcić, a przecież szedłem prosto Obce duchy głoszą formaty z proszkową to nieracjonalne Gonię się, kolejny osąd, ile czekać mam, aż się wyrówna do mnie poziom Nie biorę nic ze sobą, bo widzę w co się zbroją [Robson] Klarenz mi daje kartę, mówi rzuć tę talie z fartem Joker daje fire żartem, przy da ci się fire, fajnie? Teraz każdy to nadczłowiek, beka z was pincze Weź już nie filozofuj, peta gaś i cześć Zagranica zazwyczaj zachwyca Tak dzisiaj was zliczam siad, przysiad, gaśnica Choćby was było stu dziś, w stadzie fanfarach Musze was ostudzić w zasadzie zlać, nara! [Leny Da Fam] Traperzy na bitach tylko leją wodę To nie dziwne, że wszystkie szlaufy lecą na nich A ci po proszku i po gorzkiej wodzie tylko toczą pianę Trzy w jednym, gaśnice bogami Ten pożar się szerzy I już kolejny dzieciak w płomienną przygodę na bicie wyrusza Bo groupie na koncertach napalone jakby ich cipy były ogniskiem wirusa Jak to robię wiem, a tu ciągle leń i wole sobie zalać pałę jak [?] Zanim dojdę gdzieś będzie ogień w grze Najpierw sobie jak Adamek tu pierdolnę w łeb Czy jestem kotem? Więc typie nie gadaj bym spadał na drzewo Bo i tak to ściągniesz dryblasie Bo każdy mój punch to fenomen Jak cię jednocześnie nim pale na stosie i gaszę
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Klarenz