Sokołów/Warszawa Freestyle (Bonus Track)

Lyrics
[Zwrotka 1] Urodzony w Sokołowie jestem Ktoś tam powie, że kojarzy bo zakłady mięsne Ja pamiętam, że to było z windą miejsce drugie Bo w szpitalu było pierwsze i to śmiesznie głupie Miasto mniejsze, nie gorsze nie lepsze, moje miejsce Tu na świat przyszedłem, spocznie moje serce Więc napiszę se piosenkę choć rzadko tu jestem Pewnie, aktywny w strefie miejskiej Wyrok? Zatarcie, żadеn ze mnie twardziel Wciągam w gardę, еx-fighter, 10 lat na macie Ale tego nauczyłem się w Warszawie Bo tak naprawdę to tam dorastałem, zasięg To miasto dało jak wjechałem z rapem Choć na początku czułem się wieśniakiem Dziś symbolizuję klasę, reprezent Podlasie Wrzucam se Sokołów na mapę, swoim rapem [Refren] Droga, droga - mówią: szkoda, szkoda Jedno miasto umiało mnie wychować oraz Drugie miasto dało mi wyższy iloraz Pewnie też mieszkasz w wielu domach, domach [Zwrotka 2] Zamieszkały w Warszawie jestem Śmigam w Tech Fleece karmić se kaczki miejskie Kiedyś na widok windy oczy wielkie Samolotem pierwszy raz leciałem po 30-tce Żadne miejsce nie stanie się dla mnie kompleksem Moje życie jak mam jest całkiem kompletne I nie pytaj jaki konta sam, mam profesję Gdzie pensje są wielokrotnością średniej I szczerze mówiąc uważam, że to brednie Bo moje ręce wcale nie są bardziej potrzebne Tu mam swoje osiedle, przez okno arterie Król północy jak Robb Stark, ostatnie cięcie Tu gdzie dni są zimniejsze niż w center I drogo za meter, jak gdzieś przy metrze Czarny dres nie sweter, w aucie siedzę I przemierzam między miastami kilometers [Refren] Droga, droga - mówią: szkoda, szkoda Jedno miasto umiało mnie wychować oraz Drugie miasto dało mi wyższy iloraz Pewnie też mieszkasz w wielu domach, domach
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Junes