Toksykologia

Lyrics
[Zwrotka] Młoda, chcę Cię poznać w gniewie Bo czuję Twoją chemię, kiedy świat traci znaczenie Śnieżnobiały podkład na cerę I zapłacę Twoją cenę, przez to całkiem oszaleję Stanowcza panna na dziś, najgorsza partia na bal Tak pusta walka, by żyć, na ustach klamka nasza Me gusta loty w dal, szkoda by paplać Te gusła nowy smak, tak zwany skandal Sam musze dostać debet, nie chcę już zepętlać się Mała błachostka drzemię, wewnątrz mnie, zadręcza gniew [Przejście x2] Potem niszczą mnie napady, potem błyszczą wszystkie wady Kiedy blisko brzydkie sprawy, jedną iskrą wszystkie spalić [Refren] Toxic, toxic, jestem najgorszy Toxic, toxic, mam zatruty odczyn Toxic, toxic, tak, tak bardzo skromny Najpierw dotknij, później o mnie zapomnij Toxic, toxic, jestem najgorszy Toxic, toxic, mam zatruty odczyn Toxic, toxic, tak, tak bardzo skromny Oprzytomnij, albo to skończmy już [Zwrotka 2] Sunę sam, rozbite szkło Żadna z ran, nie wyprze zła Samego dna smak, wszystko co mam Życiе to gra, w której ?? A czasem prawda boli, nie chcę w kagańcach chodzić To nowa diabła zdobycz, na еpitafiach zgody Tu od poranka schody, to nie ułatwia drogi Zaliczam falstart, a karma ciągle grozi nam To młody Stańczyk, bezczelny i wulgarny Pozdzieram maski, żebyś się tępo patrzył Mam jej zabawki, jej koronkowe majtki I osobowość w garści, i tyle mi wystarczy [Refren] Toxic, toxic, jestem najgorszy Toxic, toxic, mam zatruty odczyn Toxic, toxic, tak, tak bardzo skromny Najpierw dotknij, później o mnie zapomnij Toxic, toxic, jestem najgorszy Toxic, toxic, mam zatruty odczyn Toxic, toxic, tak, tak bardzo skromny Oprzytomnij, albo to skończmy już
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Feno