Casablanka

Lyrics
[Zwrotka 1] Casablanca, brzdęk dzbanka Zapach kawy śnieżkowa firanka To jest dom, to są te miejsca Przyspieszające bicie twego serca I to oni, władcy skrawka ziemi To się nie zmieni w świecie cieni Dotknięci ręką wszystkich ludzi Boga Ja codziennie, a ty, kiedy trwoga Te uśmiechy, nieskomplikowane gesty Na bok protesty pokój się wietrzy Chodź tu szybko do mnie moja mała W sercu chwała odwagi mi dodała Nawet, kiedy los taki dziwny Naiwny chwyt stabilny Jakże omylny, mam swoje filmy Tak, właśnie mam swoje filmy [Refren] Casablanca moje miejsce stoję tu To jak dom gdzie wracam, czuję go znów To jak miłość, która budzi mnie ze snu To jak wiara, kiedy nie mówię znów [Zwrotka 2] Biegnę przеz życie, wybuchają bomby Na bok głąby, wuchta z trąby West-side bohatеr romantyczny Mało logiczny, ale praktyczny Sieję zboże, może coś wyrośnie Chcę tego słuchać, dawaj głośniej Chcę się bawić, chcę zapalić Chcę świat ocalić, nie chce się oddalić Za daleko, tu nie płynie mleko Pod opieką twój ostry dekolt Ogień w oczach, w sercu duma La-Luna, kolejna speluna Zapach skuna, wycie do księżyca Tajemnica, rzucona rękawica I lecimy dalej przez to życie Tak właśnie, dalej przez to życie [Refren] Casablanca moje miejsce stoję tu To jak dom gdzie wracam, czuję go znów To jak miłość, która budzi mnie ze snu To jak wiara, kiedy nie mówię znów [Zwrotka 3] Casablanca tam gdzie nie boli Nie gram tu roli, nie mam naboi Mam marzenia, płyną po niebie Bóg jest codziennie, w codziennym chlebie Kocha Ciebie, ty go nie musisz I tak tego wrzasku nie zagłuszysz Gdzie się nie ruszysz poczujesz dobro Więc się nie baw w hipnozę z kobrą Casablanca tam gdzie nie czujesz Kontrolujesz, przez ramię plujesz Tuszujesz wszystkie kurewstwa Z nienawiścią do hipokryzji i pozerstwa Szukasz braterstwa jak matki Z tej klatki przez te upadki Na cztery łapy on Cię podnosi On tego chce, wcale o to nie prosi
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Fazi