Skit 7 (Lata)

Lyrics
[Zwrotka 1] Ta Jesteśmy autentyczni póki nie zepsuło nas porównywanie Bez lęku przed oceną mamy jeszcze swoje zdanie I mówimy wprost o tym co nas boli, mierzi Nie ukrywamy, jeszcze nic nie stoi pomiędzy nami Gdy jesteśmy razem, to jesteśmy razem, czaisz? Zanim nas omami wyścig, nie znamy przegranych Proste pytania, proste odpowiedzi, proste sprawy Proste rymy, prostych ludzi, niebędących prostakami Osiedlowa biblioteka - moja mała mekka Odkrywam światy trzysta metrów od miejsca, gdzie mieszkam Popołudniami na balkonie, czytam aż do zmierzchu Obserwując przеloty jerzyków, mam to samo w sercu Nieznany świat, stеrta gazet ciągle rośnie w kącie Wszystko możliwe, póki ciągle jest na horyzoncie Szukam nazw dla konstelacji gwiazd, umysł otwarty Mam po raz ostatni, także nie znam serio żadnych ram, aha [Zwrotka 2] Ta Gdy robię rap to nie wiem co i jak, pieprzę gatunki Jeden powód mam, jest słuszny, przeżyć bez niego nie mógłbym Dowiem się później, że to szczęście, które cię wyzwala Wszystko, co posiadasz, nie zbliża do niego lecz oddala Style, których do niczego nie da się porównać Szczyle, które nie tykają masowego gówna Niewinni czarodzieje, co potrafią coś z niczego skleić Możesz im odebrać wszystko prócz nadziei Czują zagubienie, mali dziedzice, świata dorosłych Widzą zaburzenie w tym, co przedstawia jako porządek Gryzie sumienie nas kiedy się zdarza, nie tak postąpić A dorośli milczą, gdy spadają bomby Czasem myślę, że dorośli to zwłoki po duszach dzieci Coś jak kury, co na ślepo biegną jeszcze po zarżnięciu Obiecują tylko wiele, żeby w końcu nic nie zmienić Puste złote klatki po straconym sercu
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Bisz