Skit 4 (Lata)

Lyrics
Nie mogła tego zrozumieć Nie była w stanie wyobrazić sobie wnętrza głowy Które z jednej strony było czarną dziurą, a z drugiej Wszechświatem, w którym wybuchały i gasły gwiazdy Chłopak, który żył w swojej głowie Starał się robić w niej nieustający porządek Układał wspomnienia w odpowiednie szufladki Spisywał plany na wielkiej korkowej tablicy Składał wspomnienia w kostki, jak kolorowe ubrania Lecz kiedy tylko emocje wpadały Jak zabłąkany ptak do jego wewnętrznego świata Wszystko to, co starannie porządkował Znów przeistaczało się w pierwotny chaos Kto wie, być może ta potrzeba porządku Była mu zupełnie niepotrzebna I tylko zmiеniała jego życie w ciągłą walkę O utrzymanie niеmożliwego ładu Który temu miejscu, jego głowie, nie był przeznaczony Gdyby tylko potrafił spojrzeć na to w ten sposób Dla niej wychodził ze swojej muszli Ale szybko stawał się organicznie nieszczęśliwy Czym czynił nieszczęśliwą także ją Która w tym jego specyficznym cierpieniu Miotaniu się w stylu ryby wyrzuconej na brzeg Dopatrywała się raczej braku miłości do niej Choć tak naprawdę było ono wyrazem czego innego Jego bólu - był ofiarą Co z tego Kiedy czuł, że krzywdzi ją w jakiś nieuchwytny sposób Że być może ich współbycie jest niemożliwe Domyślał się, że ona może czuć podobnie Ale nie jest w stanie tego zakończyć Więc może powinien zrobić to za nią i dla niej Czy w ten sposób uwolnił by ją do innego Być może mniejszego, ale możliwego szczęścia?
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Bisz