Skit 1 (Lata)

Lyrics
To historia stąd Historia rozstań i powrotów Historia o miłości i o jej braku Trochę o magii, a może nawet nie trochę To historia stąd, z miejsca jak tysiąc i jedno Spisana z potrzeby serca Tym stylem, którego nie znosił, ale na którym się opierał Więc jakże opowiedzieć to inaczej? To wszystko wygląda na pożegnanie Kogoś bliskiego między nami nie ma Odkładamy sprawy na jutro Wpatrzeni w odległy horyzont Wyciągnięci przed nawias, za nawias, poza nawias W jego życiu coś się jeszcze zmieni Za dużo lat jeszcze przed Więc niemożliwe, żeby nie Ale nie chciałby chyba stracić tego dystansu Widoku z jego domu, z okna na wschód, z okna na zachód Jakby pomiędzy nimi zawierało się już wszystko co mogło Miał dość człowieka, którym był Dla innych, dla siebie Między innymi już długi czas Coś się w nim mocno zmieniło, przestawiło zupełnie Ale jego życie nie potrafiło za tym nadążyć Tkwił wciąż w sytuacjach przez długi czas zawiązywanych I rozciąć je chwilą było niemożliwością Nie opuszczał go niepokój Który nawiedzał każdą komórkę jego ciała Przerażała go ta oczywista, towarzysząca mu od dłuższego Czasu wiedza, co powinien zrobić Splątana z jakąś fundamentalną nieumiejętnością wprowadzenia jej w życie Tak, to dość trafne Nie umiał wprowadzić się w życie Bo kiedy inni mają tylko jedno, on miał jeszcze drugie Które odbywało się w jego głowie Lecz czy takie podwójne życie nie jest właściwie formą... Zdrady?
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Bisz