To wciąż ta sama historia

Album cover art for "To wciąż ta sama historia" by AKASH (POL)

AKASH (POL) - Rap

To wciąż ta sama historia

2 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro] Historia mi przęsłem jest, przęsłem jest... Do krainy marzeń, lecz to wciąż, ta sama jest historia Ciekawe gdzie zaprowadzi Cię następny jej rozdział [Zwrotka] Zerkam na twarze, pędzące w wiecznej lawinie W szarym marazmie, zamyślone co chwilę To dusze nieświadome swego jestestwa Przez co są zagubione w labiryncie życia Niczym środku miasta, porzucone jak dzieci, dla których smutny czas nastał Zagubienia w wielkim świecie, tak obcym dla siebie -społeczeństwo, którym po części jesteście A gdzie człowiеczeństwo? Prawdziwe męstwo? Prawdziwa kobiecość? - dla niеwielu jest to błogosławieństwo, dla innych czyste szaleństwo - Widzę je często, poprzedzone agresją Dobrze ją znam, blizny są dla mnie lekcją Karmiłem nienawiść, przez nią bywało ciężko Karma wracała prędko, o mały włos bym zabił w sobie dziecko, tego bym sobie nie wybaczył Niewiele trosk, a tak brak rad, troski matki i jej ciepła Pytań czy tęsknie za Wami? - Drodzy Rodzice, tęsknię odkąd pamiętam Odkąd pamiętam, brak mi było zrozumienia dla otoczenia, w którym się żyło Dziś sam wybieram, lecz za młodu nie miałem wyboru jak teraz, chodź teraz mam z pozoru Dziś wiele uwarunkowań ma miejsce Myśląc czy są potrzebne, zaczynam błądzić we mgle Pragnę mieć przejrzystość, a bez niej wszystko traci sens Nie jest takie jak wcześniej, wierzę w Boga Mam Go przed sobą, gdy w lustro patrzę Budzi się trwoga, ona rodzi konsternację "Odpowiedzialność" to wielkie słowo Będąc urzeczywistnioną inaczej pachnie Słowo ciałem się stanie, stanie się aktem tchnienia Konsekwencje poprzedza, każdy czyn bez wątpienia Chce być uważny, a uważność tracę nieraz Szczególnie gdy jest potrzebna, to jest znak By praktykować i w miejscu nie stać "Jebać biedę" - to biedzie wiele zawdzięczam Wie co mam na myśli, przecież nie będzie się wściekać Cykl za cyklem, do tego przywykłem Do węgielnicy z cyrklem, substancji kosmicznej Jest to przywilej w dzisiejszych czasach Widać to w krzywej, czym nie wątpliwie zaraza Wielo wymiarowy teatr, aż ciężko w to uwierzyć Wyobraź sobie ile lat pracowali, żeby wdrożyć to w życie Nie byle jak od tysięcy lat programują grę, i są w tym bezbłędni Na mordach kneble, poproszę o werble Czy nie widzicie, że godzicie się na te grę Ciężko nie oceniać, czuje co jest nie tak Zakładam plecak, idę w las tu i teraz Idziesz ze mną, czy wolisz stękać jaka jest chujnia W gruncie rzeczy ludzkość, może być z siebie dumna Bo wchodzi po szczeblach powoli Sięgając nieba w niedoli, w ciągłej pogoni Za lepszym jutrem, to smutne lecz jak kto woli (jak kto woli) Ja wolę spokój i odmawiam kontroli Wtedy płynie z nurtem życia, bez względu jak oni Cię oceniają, mam na myśli towarzyszy broni Nie ocenili, gdy w pewnej chwili wyszedłem z bagna A mnie dziwi, że w nim siedzą nadal Do nowego przybytku zapraszam Mądrością wykarmia, nawet się nie zastanawiaj

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • AKASH (POL)
  • Adam Kubiak (AK-47)