Mowa Rakshasas

Album cover art for "Mowa Rakshasas" by AKASH (POL)

AKASH (POL) - Rap

Mowa Rakshasas

2 Plays

Duration: 3:50

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka] Mijam czasem na ośce, ziomków którzy widocznie Żyją historią wciąż, żale nie są im obce Jeden ponoć mi grozi ziom, nie bezpośrednio do mnie To mówią że to on, a kiedyś był mi ziomkiem Matulka powtarzała co to kumple Że to zrozumiem, gdy dostanę po dupie Okaże się, kto jest kim gdy się ktoś rozpruje I gdzie są dziś te wszystkie gęby ponure Powtarzał to również, Pan Janusz z Rakowca 27 lat grzał puchę, trudne wnioski powyciągał Mówił by już nie fafać, bo to nie ta sama szkoła Jaką znał, odeszła i nie powróci jak wiosna To ludzie starej daty szanujący ludzi Nie układy, chuj w twój układ Jeśli cenisz go bardziej niż morale czy wartości Wsadź sobie w dupę ten układ i cyngwajs, bo wstyd przynosisz Dziś gloryfikują przemoc, winią ofiary Patusy stają się cеlebrytami, a chuj z wami Przyjdzie czas, że was to przеrośnie jak linia z tacy Wróci na salony etyka i będzie cacy Więc zakładam ponczo, a nie kurwa jakiś armor Co cię napadło, że oceniasz pod czyjeś dyktando? Ile jeszcze mam słyszeć ten jazgot Obudźcie się, bo już kurwa jest jasno Kiedy ludzie odnajdą w sobie spokój to zaczną Nim emanować nieswoistą pogardą do samych siebie Bo sposobów nie znają, by wyrazić tak wiele Jednocześnie nie raniąc, zatem ukochuje was Czekam poza tą bańką, pełną żalów i złości Za to co się stało, czekam na was w miłości W zaufaniu że radość, wypełni wasze serca Cierpliwie czekam na to! Byście z pełną pokorą spojrzeli sobie w oczy Nie bez powodu błądzą, ciekawe kiedy spojrzysz W matnie swoich wyborów, konsekwencji gnój toczysz -No ciężko się z tym nie zgodzić Wybaczysz sobie na świat się otworzysz Wiem bo sam błądzę i pragnę stworzyć Warunki godne, głodne serce pozwoli Mam cele klarowne wierzę w siłę woli Nadzieją matką głupich jesteś wśród nich? A trzeba wierzyć, w nadziei można utkwić na wieki Czas się ruszyć by cokolwiek zmienić Nie bój nic, w końcu po długiej podróży Opuścisz tratwę, dobiłeś do brzegu Tyle lat dryfowałeś, błądziłeś bez celu Czy nie czas, zwinąć żagle wspinać się ku niebu? Na sam szczyt możliwości swych A są osiągalne, jeśli sercu służysz Jesteś bliski wejściu na sam szczyt A jest nim czysty umysł Kreacji narzędzie choć bywa niebezpieczne Kreacja za uważnością podąża wiecznie A Ty na pewno żyjesz? To ciesz się życiem Nawet jeśli pospolicie masz być graczem w matrixie Szanuje to i Ci życzę byś nie pozbawił się skrzydeł Wzbił się w niebo jeszcze wyżej i nie dał się porwać żywcem Przez monotonię, a codziennie ją widzę Dlatego by nie zapomnieć aby budzić się szczęśliwie Zaglądam w zwierciadło krzywe Dostrzegam w nim swoje ja Wielkiego architekta w zenicie Celebrując te chwilę, słuchając co mówi przestrzeń Co mówią duchy roślin dziś, co mówiły przedtem Przemawiam ja I choć to odległe miejsce jest niczym raj, ukochane i bezpieczne

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • AKASH (POL)
  • Adam Kubiak (AK-47)