Etap

Lyrics
[Zwrotka 1] On nie miał za bardzo na ruchy, a w szkole, to tylko dzieciaki się śmiały I nie rozumiał dlaczego to robią, bo chyba był jeszcze za mały Miał ten sam plecak już z pięć lat, liczył pogardę na sobie Jak korytarzem szedł korytarzem po szkole, a starsze banany podstawiały nogę Z pierwszego piętra pluli na niego i sobie przybijali pionę Patrzyli z góry na niego, wiadomo, bo zawsze samotny na dole Weź dzieciak, nie możesz poddać się presji, bo oni to zwykłe gamonie Co nie znają biedy, a popołudniami - obiadki przy rodzinnym stole Wracał do domu i rzucał ten plecak, mama w pokoju codziennie z kimś innym Jak taki ciężar czujemy na sobie, to ciężko nam pozostać silnym Nie ma obiadu, bo nie ma hajsu, a nie ma hajsu, bo jest alkohol Nie mamy czasem z kogo brać przykładu, jak nie ufamy dorosłym osobom W nocy to nie spał ogólnie, bo tata wracał pijany Jak komuś dzieje się krzywda, tego już nie słyszą ściany Sąsiad coś słyszy, ale sobie myśli, że znowu patola w tym domu Zamiast mu pomóc, bo dzieciak cierpi, lepiej nie mówić nikomu I to pierwszy etap do tego, żeby jak dorośnie, był degeneratem Bo jak nie ukradnie, to nikt nie pomoże, żeby mógł se zapłacić ratę A ty to widziałeś i mu nie pomogłeś, najlepiej zamknij już japę Bo najłatwiej udawać, że się nie widzi, zamiast wyciągnąć łapę [Refren] Jeden człowiek, jedna historia, jedna szansa na lepsze życie Twoja historia, twoje życie, twoje wybory, twoje decyzje Nie spierdol tego, bo czas ucieka, ziomek Za dużo złego, to jest właściwy moment Jeden człowiek, jedna historia, jedna szansa na lepsze życie Twoja historia, twoje życie, twoje wybory, twoje decyzje Nie spierdol tego, bo czas ucieka, ziomek Za dużo złego, to jest właściwy moment [Zwrotka 2] W końcu z tego dzieciaka jest już nastolatek i nikt się nie śmieje Nosi te ciuchy Lacoste, na osiedlu został najlepszym złodziejem Nikt mu nie powie już nic, bo się nauczył agresją Załatwiać sprawy i żyć uliczną, chorą poezją Ziomka miał z góry i teraz na bananach robią przekręty czasami Nikt go nie lubi, ale czują respekt, to młody się czuje wygrany Walnął raz kreskę i teraz się wiezie po ośce na maksa naćpany A mamy to już nie odwiedza od dawna, bo pamięta tylko alkohol i rany Nie skończył nawet gimazjum, ale jest jest obrotny, jakoś se radzi Nie wygrał z bólem, tylko go znieczula, jak znowu pobierze se dragi Dalej jest w gówno wjebany, bo ulica weszła i szybko nie wyjdzie Małolat, weź się ogarnij, bo z każdego bagna zawsze jest wyjście To drugi etap, że go nauczono od dziecka cierpienia Zabrano miłość, bo nie czuł jej nigdy, nie czuje nawet do teraz Ale powoli już widzi, że coś tu jest nie tak i trzeba coś zmieniać Bo nie chce być jak rodzice, tylko się ogarnia bo jest w nim nadzieja Odstawił nawet alkohol, 3 razy w tygodniu se ciśnie na trening Ziomki z klatówy to w szoku, że taki typ jak on w końcu coś zmienił Ma dobrą pracę, legalną i naprawdę cieszy się, bo czuje spokój A ja się tylko uśmiecham do siebie, jak widzę to, bo patrzę z boku [Refren] Jeden człowiek, jedna historia, jedna szansa na lepsze życie Twoja historia, twoje życie, twoje wybory, twoje decyzje Nie spierdol tego, bo czas ucieka, ziomek Za dużo złego, to jest właściwy moment Jeden człowiek, jedna historia, jedna szansa na lepsze życie Twoja historia, twoje życie, twoje wybory, twoje decyzje Nie spierdol tego, bo czas ucieka, ziomek Za dużo złego, to jest właściwy moment
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- 3Y Gun Kara