Finansowa miłość

Lyrics
[Wejście: Cienias] To dla tych wszystkich kobiet, które są tylko chuja warte [Zwrotka: Cienias] Na samochód robi, kieszeń wypchana po rogi To nic dziwnego, że może mieć same dobre sztuki Tak zwane puste suki, zwykłe szmaty na raty Piękne dziewczyny, dopiero rozkwitające kwiaty Gorące jak łyk gorącej herbaty Kręcą w swoich stringach dupcią, odwracają uwagę Zwracają uwagę na siebie, przyciągają wzrok Dyskoteka to miejsce gdzie pełno takich czeka Na takich gości od finansowej miłości Taka śliczna tandeta, młoda, szybka jak rakieta Rozgląda się, ujrzy cię, to przejdzie Specjalnie obok ciebie, byś ją zauważył Ona dobrze wie, że będziesz się na nią smażył Dlaczеgo, bo kurwa jak magnes przyciąga Solarium, makijaż ostry, ubrana skąpo Krótka bluzeczka, mi aż widoczna cipeczka Zajеbista laseczka jak z lustereczka na ciebie zerka Bo podejrzewa cię, o to, że masz to czego chce O pustoszeniu funta, wypchany portfel, cztery kółka Zawołasz ją, ona nie przyjdzie bokiem Podejdzie znów z kocim krokiem, już z mokrym krokiem Szybko coś zagadasz, chwile pogadasz i się spyta Podwieziesz mnie kochanie do domu swoim autem Chętnie bym cię odwiózł, sorry, ale nie mam Jeszcze chwile pościemniać i wkurwiona odejdzie A już miała zamiar wziąć gdzie trzeba twe narzędzie Odpowiesz nie ma sprawy, to się chamsko spyta A jaka to marka, Fiat 126P Zdziwiona trochę, widać kurwa wybredna Chciałaby coś lepszego, młoda jebana menda Odpowiesz BM'a siódemka, ona z podniecenia stęka Zobaczy jeszcze pełen twój portfel i pęka I już się z tobą nosi, do tańca cię prosi Ma fajny głosik, oczka, zajebisty profil Super fryzura, ostra seksowna figura Szkoda, że to tylko naćpana rura Ty odwieziesz ją do chaty, na drugi dzień już umówiony Ty zadowolony, jak głupi nią zauroczony Ledwie znasz ją godzin parę i już mówi, że cię kocha Że tworzycie zgraną parę i takie tam pierdoły Ty jej ufasz, przecież to prima aprilis, nie widzisz Stary ona nie chce ciebie, ona jest z tobą dla sianka Twoich pieniędzy fanka, w zamian za to jebanka Chłopak po co się oszukujesz z taką czas, pieniądz marnujesz Czy ty nie widzisz tego, że ona korzysta z ciebie Że twoje zauroczenie nią totalnie ją jebie Więc nie mów mi, że to twoja wymarzona kobieta Bo to tania, ale droga dziwka w stylu laweta Ubierałeś, stawiałeś, wuchtę w nią zainwestowałeś Jeździłeś, się bawiłeś, kumplom się chwaliłeś Jaki towar wyhaczyłeś miesiąc temu na imprezkach Ale już się jej znudziłeś i ją straciłeś To zwykła suka, teraz znowu kogoś szuka Na imprezkach luka, szybko znajdzie Lucky Lucka Bo co to za problem, dla niej żaden, zero przeszkód Przecież jest młoda, piękna jak rybka złota Tylko w głowie zamiast mózgu sto kilo błota Wykorzystywanie gości to jej robota To zwykła szczota, patrzy gdzie pieniądz w gablotach Na dwie dychy wygląda, piętnastolatka już nie cnota Biżuteria ze złota od poprzednich kolesi Dziś z innym w cabrio na pokaz, za tydzień z innym będzie jeździć Widać kocha dobre fury szybkie i szybkie monety Dyskoteki, sex za blety, dla niej to to na podniety Dupcia, cycki jej zalety, taki styl życia Taki styl życia co drugiej przyszłej kobiety Ty w nią inwestujesz, ona za to musi dać siebie Nogi na boki, róbmy to jak dzikie koty Tydzień z jednym, tydzień z drugim, TZW dziwkarskie loty Układy babskiej hołoty nie dla mnie, no bo co ty Nie mam nawet pięciu złotych, a jak mam to nie dla szczoty Tylko dla porządnej kotki, rozumiecie mnie idiotki To nie dla ciebie, październikowe wyjątki 2001 N.W. o tobie dla ciebie Czy pamiętasz ja nie wiem I dalej trzymam mic'a, ten tekst to nie bajka Że młodych lasek fajnych na hajs jest szajka Porządne dziewczyny na palcach ręki policzę Tych tylko na hajsy zliczę, choć świecą jak znicze Więc nie daj się omamić ładnej buzi-dupci i bzdurą Które ci pierdolą te wszystkie młode dziwki Niby złote rybki, porządne, mądre A gówno prawda, tylko chuja warte One patrzą na samochód, pod full bankomatową kartę Przez dwa miesiące z pięcioma frajerami Przecież musi być pokazówka przed koleżankami I taka sobie sama plakietkę przypina Na osiedlach to kurwa, nie dziewczyna Co zdziwiona mina, to twoja własna wina Że taka o tobie na osiedlu krąży opinia Niech każda laleczka teraz posłucha mnie Nie o każdej płci pięknej tak myślę źle Tylko naprawdę już kurwa wytrzymać nie mogę Kiedy widzę trzynastkę, udającą dziewiętnastkę Już po dyskotekach, do tego na twardych lekach I co z niej wyrośnie, zwykła szmata na bata Pilnuj siostry cały czas, to dla brata Ja nie bokser damski, dla kobiet wporzo, nie chamski Choć liryka chamska, ale powiedziana prawda Porządnych dziewczyn w tym tekście nie obrażam Tylko blaszki, których nie poważam Co mówię to uważam, tych słów nie cofnę Nie powiem przepraszam, rozumiecie mnie szmaty A może nie muszę, może chwyta was duma I ten utwór was podnieca jak Rois-Rois ćpuna Acha, jeszcze raz powtarzam Podkreślam w nawiasie Kocham kobiety, ale nie kurwy na monety [Skrecze: DJ Druga Strefa] Pow, pow. Dotknąć mnie chcesz? Pow. Dotknąć mnie chcesz? Tak, jak muszę jestem perwera
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- WBU (POL)