List s*****jczy

Lyrics
[Intro] Mamo, wiedz że jest ciężko i przepraszam naprawdę Odwaliłem trochę i chcialem sie poddac, taka jest prawda (borderline) Dalej chce, ale [Zwrotka] Czy jak numer wleci w eter to zaśpiewa masa syren? Nie skuszą mnie na pewno, pewnie dawno już w kanale płynę Krzyk zaslepiony blaskiem szeptow, bo jak gadali tak przestali, a to czemu? Czujesz ciarki, dech jest denny, dodaj tez atak paniki Powiedz bratu swemu, by uwazal, okaz tez mu troche wsparcia Siostre swoja przytul i jej chron, niech zlych spotka kara boska Mamе chron jak oka w glowie i ja kochaj ponad wszystko Sam plakalem jak ten wеrs pisalem, ze sie to tak potoczylo Co do taty nie doradze, swego zbyt malo pamietam Lecz nie pozwol by jak u mnie ktoś traktowal cie jak peta Cala zlosc wylewal na mnie, ja jak kwasem poparzony A nić strachu mnie oplotla i zamknela glosu tony Niczym jezus chcialem zaplacic za czyjes grzechy Co z tego mi wyszlo, ze znow jestem na dnie rzeki? Płynie we mnie pod prąd i prąd prądem kurwa ciężki Potem są psychozy, potem chcę się unicestwić Brak mi szczęścia w życiu, wszystko mnie tak rozpierdala Siły znowu nie mam, jak pokonać w sobie diabła? Piszę list do bartka, bo chyba tylko on mnie chce wysłuchać Mmm, przepraszam mamo kurwa [Outro] To list samobójczy A chciałem mieć przyszłość A chciałem mieć dzieci A chciałem się z życia cieszyć I co z tego wyszło? (no co?) Że się chciałem kurwa zabić Że się chciałem kurwa zranić Ja umieram znów w agonii mamo Płaczę, bo ciebie obok nie ma (nie ma cie) Na freestylu i na rymach Choć cię nie ma i brakuje, wiedz że tęsknie i kocham czule
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...