Ludzie z planety bezludnej

Album cover art for "Ludzie z planety bezludnej" by Sokół & Szpaku

Sokół & Szpaku - Rap, Polska

Ludzie z planety bezludnej

6.9K Plays

Duration: 4:56

View Album

Lyrics

Language:

[Tekst piosenki "Ludzie z planety bezludnej"] [Zwrotka 1: Sokół] Idziemy w nocy, ktoś musi to zrobić, więc idziemy dalej, nie patrząc pod nogi wcale Księżyc oświetla nam zarysy drogi, wystarczy, jebać detale I nawet jak dyga tu ktoś, to na bank tego tu nie pokaże Jest tu niejeden rozsądny gość i wielu, co szuka tu wrażeń Wyszliśmy z meliny, gdzie szafy zdobiły plakaty z dupami okrakiem Nikt nic nie zostawił, bo nie miał, nie żegnam się, bo nie potrafię A jak odpalamy te race, to jasno jest jak w pierdolone południe I widać nas, kurwa, z kosmosu - to ludzie z planety bezludnej [Refren: Sokół, i Szpaku] Ta planeta z każdym dniem znów wyludnia się Choć postaci coraz więcej, ludzi coraz mniej Coraz mniej, ludzi coraz mniеj Na planecie Mały Książe, szukam sеrca w niej [Zwrotka 2: Szpaku] Wyalienowany tak bardzo W mydlanym świecie, jak Van Gogh Tu jebie kłamstwem i zdradą Immunitetem, państwem się bawią (świnie) GUGU, ZIPY w dres kombinezonie Tu, gdzie niby wiesz, co płonie i chłoniesz Młody Simba i Wojtek Sokół Kochaj bliskich i pierdol wrogów [Refren: Sokół, i Szpaku] Ta planeta z każdym dniem znów wyludnia się Choć postaci coraz więcej, ludzi coraz mniej Coraz mniej, ludzi coraz mniej Na planecie Mały Książe, szukam serca w niej [Beat Switch] [Zwrotka 3: Szpaku] Tu co środę mam dozorek, jak mam uciec stąd? Tu paru chamów w lesie znów odbiera sos S-O-S, ponad blok Na planecie, gdzie zarabia zło... To mój pasek, czy pół roku Twojej pracy? Na szyi był bez logo, a mój buch ma styl i klasy Co mam mówić? komu ufać? kto jest zły? Mój koleżka zrobił mnie na duży kwit Ale chuj, może tyle byłeś wart Daj mi miesiąc i odrobię cały hajs Czemu kasa nie miała czasu dla nas? Czemu moja głowa na rok odleciała? [Bridge: Szpaku] Schodzę z leków i mnie ryje byle browar Dawno się straciłem, nie potrafię się zachować Tu nie boją się Boga, a kredytu Świeżo upieczony restaurator spod sufitu [Refren: Sokół i Szpaku] Tu z problemem się nie dzwoni po policję Ostre rzeczy mogą załagodzić krzywdę Jeszcze jeden, jeszcze drugi, jeszcze trzeci Topię serca z bezludnej planety Tu z problemem się nie dzwoni po policję Ostre rzeczy mogą załagodzić krzywdę Jeszcze jeden, jeszcze drugi, jeszcze trzeci Topię serca z bezludnej planety [Zwrotka 4: Sokół] Choć rój tych fałszywych pokurwieńców, z automatu mi zaciska tę pięść Nie zabłocą mi czystości w moim sercu, choćbym musiał ich odjebać i cześć A znalazłoby się kilka wspólnych zdjęć, niedźwiedzie na siemasz i toastów sześć Jak spotkasz człowieka, to się lepiej ciesz Bezludna planeta... Trzymałeś mi talerz na baletach, trzymając nóż przy mych plecach Musiałeś wyjebać za ocean, pakując się w moment w plecak Zniknął uśmiech, jak z reklamy mleka Poczekaj, czekaj, czekaj [Bridge: Sokół] Może pod kołdrą z banknotów jest więcej bólu, niż męstwa? Czasami rodzina kłopotów daje Ci więcej, niż szczęścia Ideały płoną, a Bogów nie widać w tych ciemnych miejscach To choroby bloków - by znowu dźgnąć, wyjmują nóż z serca [Refren: Sokół i Szpaku] Tu z problemem się nie dzwoni po policję Ostre rzeczy mogą załagodzić krzywdę Jeszcze jeden, jeszcze drugi, jeszcze trzeci Topię serca z bezludnej planety Tu z problemem się nie dzwoni po policję Ostre rzeczy mogą załagodzić krzywdę Jeszcze jeden, jeszcze drugi, jeszcze trzeci Topię serca z bezludnej planety

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Szpaku
  • Sokół