Szansa

Album cover art for "Szansa" by Smutny official

Smutny official - Rap, Polski Rap

Szansa

1 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1] Na początku się śmiali ze mnie (aha) Myślałem, że wszystko jebnie Jak zacznę mieć fame i pengę A dzisiaj przędę tamten life, który oni chcieli wieść To nic, tak naprawdę ta droga na szczyt Sprawiła, że przybyło więcej par oczu Co szydziły ze mnie więc zbrakło mi siły by iść Przez rap prawie rzuciłem studia Fala hejtu sznurowała usta mi Dziewczyna zaczęła się wkurwiać Lodówka jest pusta ale mam kolejny bit I wszystkie te chwile zajmują mi głowę Jak dzielimy szamę na dwoje i tonę Bo wtedy wierzyłem, że wyjdę na swoję A dziś już naprawdę się boję I nie wiem czy warto się starać Bo pierdolę te parę stów Dobrze poznałem co kryje się za tą sałatą Gdy znowu dopadał mnie głód Brałem te leki łapałem jazdy Chyba jak każdy tu bałem się śmierci Patrzyłem jak bliscy odchodzą i stoją gdzieś obok Wałczyłem z myślami, że będę następny Życie to jebana zmora myślami byłem na torach Gdy całe wakacje chodziłem bocznymi ścieżkami bo w mieście dławiła mnie agorafobia Jeżdżą po ksywie mi - jebać To nie ma znaczenia ty powiedz tym sukom, że zmieniłem ksywę na smutny by wiedzieli czego się kurwa spodziewać [Refren x2] Jesteś szansą, której nie mogę wziąć Chociaż Cię widzę co noc Jak brniesz przez bagno i spadasz w mrok Podążam za Tobą krok w krok Zanim zgasnę chcę poznać cały Twój świat Ale skarbie wiem masz rację przez Twój głos nie czuję się jak [Zwrotka 2] Jak kto? Przez tą samoocenę mam dość I powiedz mi kurwa kim dla Ciebie jestem Jak w co drugim tekście Widziałeś, że idę w ten mrok Jak znów mnie pytali Smutny co zrobić by jakoś się odbić od dna Mówiłem dzieciaku pamiętaj, że jak będzie ciężko to nie idź tą ścieżką co ja Ja zgubiłem sens po lewej mam prochy, a po prawej gniew A życie to sztuka pozornych wyborów bo obie te drogi i tak w końcu wiodą na śmierć I myślę nad celem istnienia bo scena zmieniła mnie z chłopca w rapera A teraz się muszę pozbierać bo widzę, że żadne tytuły nie mają znaczenia Po płycie to byłem na minus dwa kafle więc nie dziw się, że stoję z tyłu jak zawsze Jak chcesz skurwysynu mi mówić o hajsie za rapgrę ja poznałem prawdę Znam tą samotność gdy zamkną kluby Z perspektywą na taksę i flaszkę wódy Ostatnią drogę na dach kupując setkę szlugi Ten powrót i znowu Cię [?] tłumy I gubię się w tym gubię Cię w tłumie jak wydaję kwit Wiem, że to życie mnie w końcu zatruje, a wiesz nie żartuję Gdy mówię, że nie umiem pić (ja wiem) Ale walę setkę, smutny raper w smutnym jak pizda mieście (tadam) Nie potrafię żyć kompletnie idę we mgłe i chyba znów autosugestie (spadam) Potem znowu zjada mnie wstyd nie czuję nic Rozjebałem lustra weneckie pić A demony się szarpią na smyczy i mówią: Rób kwit, rób kwit, rób kwit, rób kwit (ja nie chcę) I nie chodzi o to, że czuję tą presję Po prostu zjebałem już tyle Że chyba wolę nic nie mieć Niż kurwa mać stracić coś więcej [Refren x2] Jesteś szansą, której nie mogę wziąć Chociaż Cię widzę co noc Jak brniesz przez bagno i spadasz w mrok Podążam za Tobą krok w krok Zanim zgasnę chcę poznać cały Twój świat Ale skarbie wiem masz rację przez Twój głos nie czuję się jak

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Smutny official