Pora

Album cover art for "Pora" by Skor

Skor - Rap, Polski Rap

Pora

0 Plays

Duration: 3:52

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka] O, ten napiszę od ręki, ot tak wyrazy złączą się w całość Wpadnę w te wiry i podróż przez dźwięki i przez labirynt zwany tożsamość Ile zostało mi lat zegarmistrzu? Ile razy jeszcze zobaczę Jowisz Przyjdź póki jaz i sześcian mój przystrój, niech milczą sufity, krzyczą podłogi Wejdź w moje progi, wejdź do mej bani, lecz czy pozwoli to skumać mechanizm Od lat wyprani z nadziei wdychamy, brud naszych snów, wyblakłych detali Resztki, lecz kocham to wierz mi, jak siła emocji mnie zmiata z powierzchni I powstają teksty, inne od reszty, powstają teksty, coś jakby pamiętnik Coś jakby bełkot, jak rozbłyski chmury, dla jednych światełko, dla innych to bzdury Tańczy Merkury, z mrokiem i świtem, jak moja świadomość z obliczem liter Znowu jest styczeń, ten rok będzie piękny, choć pewnie do grudnia nie skuman którędy Znowu mi czas, potnie momenty, na te, które schowam lub zdołam przepędzić Ta! Znowu szaleje błędnik Ta! Znowu lecą tu płatki Kto z nas będzie następny? Komu sił nie wystarczy? Zima na tarczy, z dwa, dwa na dwa, trzy Świat wybrał postęp, zaraz ziemia zadrży Czekam na wiosnę, jak na złoty zastrzyk Dla gojów w teatrzy, kto się kurwa patrzy? Ruchome piaski, koka na kłach, pragnienie fazki, jamajska mgła Dła-wią się myśli i tła, szukali korzyści, a znaleźli dna Ekspresjonizm to wyścig i gra, szanowni artyści na licytacji Słynna mieszanka kiści i szkła, oportuniści tak pragną owacji Tanich sensacji, ile pan da? Za chwilę braw, wpisy brukowców W całej swej gracji, gradacji szans narracja przeszła aborcję zarodków Nie mów o racji, to zwykłe faux pas koniom mej maści nie potrzeba podków Na torze starty, mulesztwa gra w ramach kolacji w galopie złych wątków Wszystko w porządku, panie rozsądku, wszystko w porządku, pani logiko Wysyp popiół i znów od początku daje nam lokum tryb incognito Hmmm, w TV bój o koryto, hmmm, ktoś wyciąga kopyto Hmmm, ktoś się rozstał z kobitą, hmmm, ktoś ogarnia to i to Hmmm, w sumie to lata mi to, wiesz, latami to sam ogarniałem Aż życie się stało matrycą ważne i pilne jak Eisenhower Potem zmienne i stałe podchody zmysłów jak walkie-talkie Piękne widoki, skoki na boki, bloki, airwalki i loki Lecą trashtalki, sępy i sroki no to oki szczęśliwej drogi Pora na doping albo na mobbing, bo każda z kopii kopie tu robi Wszechświat się topi terminy zwłoki melanże, stypy, tripy i balet Witam w utopii, trzeba to opić trzeba tu wznosić kielichy graale Aż opróżnimy powłoki i barek patrz jak się cofa epoki zegarek Choć mówią, że życie to drogi podarek ja żyję jakbym ze sto ich miał dalej Może to szoki, a może to fale, kto tu jest po kim jak mkną wertykale Stan bywa błogi, lecz nie ma co szaleć, bo są tu też mroki i ciemne walhale Drgania opoki, wyjścia ze skale, gwiazdy obłoki wciąż grają w berka Piękna minerwa puszcza mi soki a czas wyrokiem gra mi na nerwach Ubieram smoki, ten od pożegnań, ostatni sztach, kropelka stęka I nagle ciach, bariera pęka pora na wyjście z pudełka

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Skor