Fragmenty

Lyrics
[Zwrotka 1] Wczoraj skupiłem fragment ciebie Gdy wyciągałem portfel, by kupić paczkę szlugów Kolejny wypadł mi na scenie Kiedy pijany krzyczałem wersy do tłumu Kolejny sam już nie wiem, chyba w taksówce Kiedy kierowca wyrzucał mnie na chodnik Leżałem w kurwę sam, oczy były puste Pierwszy raz czułem, że muszę się pomodlić Kolejny wyrzuciłem gdzieś pod drzwiami Żeby nie słuchać jaki to ze mnie skurwiel Żeby nie patrzeć w oczy twe zalane łzami By przez sekundę kurwa zabić pustkę Ostatni miałem zgnieciony w marynarcе Bo chciałem dać ci go mówiąc, że muszę odejść Lеcz cię nie było parę słów na białej kartce Beznamiętnie oznajmiło mi, że z nami koniec [Refren] Nie ma nas, nie ma, nie ma, nie ma nas Patrzymy w dal, jak pierdolone roboty Nie ma nas, nie ma, nie ma, nie ma nas Mieliśmy ćpać jak szaleńcy ten narkotyk Nie ma nas, nie ma, nie ma, nie ma nas Jest tylko czas, który w końcu mówi dosyć Nie ma nas, nie ma, nie ma, nie ma nas I nie ma gwiazd, które upadną tej nocy [Zwrotka 2] Wczoraj zgubiłaś fragment mnie Gdy oglądałaś serial o tym, czym jest szczęście Kolejny upadł z krańca twoich rzęs Gdy główny bohater poprosił ją o rękę Kolejny wzięła twa kumpela Ta, co widziała mnie raz, a wie o mnie wszystko Tak łatwo przychodziło wyzywanie od skurwiela Że kolejny utopiłaś, kończąc z nią już trzecie winko A kolejny aż musiałaś sobie nucić Gdy wrzucałaś go do sieci, kończąc smutną emotką Smutny cytat, smutną damę strasznie smuci Jak całe kurwa zło, które me serce przyniosło Potem dokończyłaś resztkę wina duszkiem Razem spakowałyście te Twoje rzeczy Ostatni zostawiłaś dla mnie na poduszce Co miało być lekiem, to dzisiaj nas kaleczy [Refren] Nie ma nas, nie ma, nie ma, nie ma nas Patrzymy w dal, jak pierdolone roboty Nie ma nas, nie ma, nie ma, nie ma nas Mieliśmy ćpać jak szaleńcy ten narkotyk Nie ma nas, nie ma, nie ma, nie ma nas Jest tylko czas, który w końcu mówi dosyć Nie ma nas, nie ma, nie ma, nie ma nas I nie ma gwiazd, które upadną tej nocy [Zwrotka 3] Niektórych spraw już nie można poukładać Nasze emocje leżąc umierają w ciszy Mieliśmy razem skraść w życiu skrawek świata Jak tak ci dobrze, to czemu kurwa ryczysz? Dziś odnalazłem twój zapomniany fragment Skięty w marynarce, na samym końcu szafy Z biegiem czasu chyba inaczej patrzę Na twe zamienniki miłości atrapy, a Twoja kumpela chciała przyjść mi wczoraj Olałem temat, znowu dając, że nie słyszę Mówiła, że nowego masz adoratora Jak tak Ci dobrze, to czemu do mnie piszesz? Jestem zmęczony i udaję, że mnie nie ma Choć myślach po kolei znowu łączę w całość Wszystkie porozrzucane nasze wspomnienia Co miały nas posklejać, a wciąż nas rozgrywają [Refren] Nie ma nas, nie ma, nie ma, nie ma nas Patrzymy w dal, jak pierdolone roboty Nie ma nas, nie ma, nie ma, nie ma nas Mieliśmy ćpać jak szaleńcy ten narkotyk Nie ma nas, nie ma, nie ma, nie ma nas Jest tylko czas, który w końcu mówi dosyć Nie ma nas, nie ma, nie ma, nie ma nas I nie ma gwiazd, które upadną tej nocy
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Skor