ReTo pie*dol się

Album cover art for "ReTo pie*dol się" by ReTo

ReTo - Rap, Po Polsku

ReTo pie*dol się

5.8K Plays

Duration: 3:06

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro] To chyba czas już, by się martwić Robię nowy album, jakby miał być tym ostatnim (Znowu ten Wroobel) I nie ma szansy, by był pierwszym Potwierdzi to każdy, że wtedy by był najlepszy [Zwrotka 1] Nowe numery to nie to, to nie jest to Te sprzed kariery lepiej brzmią, no lepiej brzmią Kończyłem się po każdej z płyt, po każdej z płyt Diamentowej nie sprawdzi nikt, nie Zmieniałem flow jak auta, było ich sto — teraz mam dwa Boli mnie to, skoro moja forma spadła (Cierpię, bo nigdy nie będę tak dobry jak w 2k16) Gdy ruchałem twą bejbi i gdy jebałem Twoją pannę Średnio o tym co dwa wersy, przez co było to niepowtarzalne Nigdy już nie będę sobą, bo jak bez soczewek i z brodą? Jebać tę płytę, bo skoro jest nową, to nie będzie starszą, a wszyscy ją wolą, oh Jestem Syzyfem i pcham to, czasami myślę, czy warto Jak Rysiek Riedel, jedynie się staczam przez narko Słyszałeś płytę? Nie warto [Refren] To chyba czas już, by się martwić Robię nowy album, jakby miał być tym ostatnim I nie ma szansy, by był pierwszym Potwierdzi to każdy, że wtedy by był najlepszy Zamawiam dwa nowe Rolexy To pewnie kara za me błędy Kiedyś pisałem, niczym Szekspir Teraz mnie docenią, ale dopiero po śmierci [Zwrotka 2] Nagrałem track o zdrajcy, więc to kłamstwo, że już nie żal mi I nie ma cienia szansy, by zapałką była moja złość Bo tylko żal ma taką siłę sprawczą, jakiej nie ma nic Ja, kurwa, jestem niepoważny Tak, bo opowiadam w tekstach wam, o tym, co teraz czuję Lub co musiałem przeżyć, a to nudne jest w sumie Chyba zmyślę coś, jak to raperzy, fan mi powie, jaki zrobić numer Zapytam pierwszego lepszego, jak wszyscy chcą tego samego Rozumiem, że jak spełnię prośbę jednego, pozostali nic nie powiedzą, w ogóle Tak w rok mi przeszły chęci, ktoś podpieprzył talent, ta Mam głos i język niezłe, flow i teksty słabe Coś nagrałem, ale brzmi jak nowe, a nie stare Płonie joint nad ranem, miałem myśl, że może nie nadaję się do tego już (Oho) Choć mam z tego w chuj (Goddamn) Wjechał diament, ta? (Że, co?), mnie już braknie ścian, żeby to wieszać znowu Pełny klub, to chyba pewny cud Przekraczam kolejny próg, tak zjadam, że pełny brzuch A wy nie macie już nic na talerzach Kie-kiedy się skończę? Chuj to wie, zapytaj chuja — na pewno odpowie Mam sporo na koncie, mój to grzech, no bo zasuwam tak ciężko na swoje Zamówiłem ostre — będę jeść Ty jesteś osłem, tak jak salami Gadają coś owce — pieprzę je Bo robię, co chcę i tańczę z wilkami I tworzę te plany, mam to przed oczami, jak proch rozsypany, się zbieram do kupy Choć wiem, że to fani i nie chcę ich ranić, ale już czasami marzę, by być głuchym Jestem na fali albo płynę pod prąd Tworzę tsunami, Ty idziesz by zmoknąć Gdy idę palić, zamykam się z oknem, a Ty niepytany, otwierasz tę mordę Wyjebało wagę i dlatego jestem wdzięczny, że zwrócili uwagę, Ci, co są najpiękniejsi Nie biorę pod uwagę, że to może ich kompleksy Bo skoro widzą wadę, u mnie nie mają najmniejszych (Whoop, whoop) Koło chuja lata nic, co trafia w gusta Nie kończyłem wam na ryj, a macie mnie na ustach Nie zamierzam być taki jak wy i to was wkurwia Bo wolę rok życia tygrysa, niż dwadzieścia żółwia [Outro] To chyba czas już, by się martwić

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • ReTo