Niewielka Warszawska

Album cover art for "Niewielka Warszawska" by Pjus & Pelson

Pjus & Pelson - Rap, Polska

Niewielka Warszawska

2 Plays

View Album

Lyrics

(intro) x2 Tutaj słońce świeci wciąż inaczej Spalone ryje szukają teraz cienia Ja tak jak oni tytułuję się tu graczem I robię miejsce na hajs w kieszeniach I tak jak oni obstawiam numery koni Nerwowe okrzyki strużka potu na skroni Wielka gonitwa, wielkie nadzieje By zdobyć trzos pokonać los, co się śmieje Każdy się widzi jako nowy lider Ze szczytu szczytów spychając starą bidę Emerytury żon uciułane ogryzki Kontra numer startowy, który się przyśnił Ostatni hajs, szukam łysego buka Dostrzegam kątem oka w kierunku ruszam W połowie drogi trafiam w nogi dziada Odbijam się i łukiem koszącym spadam Ląduję na twarzy, nie telemarkiem Mijają sekundy tak wiele warte Stary coś do mnie gada podając rękę Słowa zatrzymują mnie, czas i miejsce (refren) Niewielka warszawska, trzeba mieć coś w garści Niepełny fart, po prostu tyle starczy Niewielka ale warszawska ponad przeciętną Nic ponad stan, skoro leży tu przede mną Odpycham starego, wiosłując powietrze Bukmacher zniknął, a ja chcę wygrać więcej Biegnę do kasy na chwilę przed startem Wokół okrzyki: NO TO FERAJNA Z FARTEM Biorę zakład, stawiam co mi zostało Chęć posiadania zagięła na mnie parol Mam mało, mogę więcej zaraz teraz I RUSZYŁY, dochodzi mnie głos spikera Idę w stronę toru, tłum zdążył zgęstnieć Zajmuje miejsce, wspieram los przekleństwem Szczęście, mogę stąd oglądać finisz Wg. starej zasady Bóg ze mną, chuj z nimi Wszystko dzieje się niemal w ułamkach sekund Konie wpadają jak trzeba, ale jeden szczegół Wszyscy dookoła tak samo się cieszą Idę po wypłatę - 12,50 (refren) Słońce zachodzi, wieczór na niebie Puste szklanki zdradzają reszty dnia przebieg W kieszeni grzebię, szukam klepaków Nad stołem kiwa się kilka ludzkich wraków Bez złamanego grosza, z rozpaczą bez dna Za tydzień wrócą, by jeszcze więcej przegrać We mnie dorasta chęć opuszczenia statku Nie mam na cierpa, więc resztką kontaktu Wychodzę przed budynek, kiwam na boki Stawia mi opór powietrze gęstości toffi Chętnie bym dopił, wychylił chociaż lufę W kierunku wodopoju powoli się tłukę Pod sklepem na kolanach twarz znajoma Tego starego z toru niefart też pokonał Wyciąga rękę, rzucam mu drobne siano Nic dzielone na dwa, daje wciąż tyle samo Niewielka warszawska (x4)

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Pjus