Umrę Ci Kiedyś

Album cover art for "Umrę Ci Kiedyś" by Piekielny & Michał Biały

Piekielny & Michał Biały - Rap, Polska

Umrę Ci Kiedyś

2 Plays

Duration: 4:16

View Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1: Piekielny] To chyba dobry dzień by umrzeć A może nie - planowałem coś na później Choć nie pamiętam co to wiem, ze było warte Tego by przełożyć plany o odejściu Jutro pewnie będę dosyć miał Znowu usłyszę znane głosy tam Od kilku lat już nie mówię w ich języku Ale pojedyncze słowa wciąż potrafią do mnie dotrzeć Tracimy kontakt - tego nie zmienię W moim przypadku to już jak przyzwyczajenie W tym roku dziesięć lat na scenie Już od dekady pluje w mikrofon wkurwieniem Ciągle jakieś kłody pod nogi I wiecznie tylko schody i schody Rozumiesz to tak dobrze, że zapętlisz numer Lepsze to niż kombinować coś ze sznurem Pewnie komuś pomogłem naprawdę Ale szczerze - nie jest to dla mnie tak ważne Od zawsze byłem swoim terapeutą sam to pisząc Przede wszystkim z mojej głowy wyganiałem tych demonów tysiąc ( wyganiałem je x3 ) (chcesz wiedzieć jak mi poszło?) [Pre-Refren: Piekielny] Raczej średnio ale gonię je Mówią, że są po mojej stronie - nie Już nigdy nie poczują dłonie me Fałszywego ciepła mówiącego koniec scen Raczej średnio ale gonię je Pieprzą, że są po mojej stronie - nie Już nigdy nie poczują dłonie me Fałszywego ciepła mówiącego koniec scen [Refren: Mateusz Biały] Ja nie chciałbym ci przeszkadzać dziś Ale wiedz, że jutro raczej nie dam rady przyjść No i nie chciałbym byś się bała lecz Kiedyś ci umrę choćbym nie wiem jak się starał, wiesz Ja nie chciałbym ci przeszkadzać dziś Ale wiedz, że jutro raczej nie dam rady przyjść No i nie chciałbym byś się bała lecz Kiedyś ci umrę choćbym nie wiem jak się starał, wiesz [Zwrotka 2: Piekielny] Życie się toczy - ja coraz mniej się boję Miałem proroczy sen - byliśmy tam we dwoje I jeśli zło czynię tu dziś to jutro koniec Jak zamknę oczy może ty otworzysz swoje Było nam tak dobrze gdy byliśmy sami Rzygałem szczęściem, weekendami z kolegami Gdzieś moja przestrzeń miała coraz mniej mnie, nie wiem Może dlatego, że wszystko chciała dla siebie To tylko kolejna lekcja ale od roku ponad nie przychodzisz na zajęcia A w mojej ławce ciągle mam tak dużo miejsca Że chyba spytam kogoś czy nie chciałby wejść tam Przestań - jest jak jest i to świetna rzecz Że o tak wspaniałych latach nie pamiętać chcesz Uczę się zobojętnienia i tego, że nie mam ci już nic do powiedzenia Jestem wychowany w ciszy (ciii) Dookoła śpiew ptaków i pieprzony szum lasu (lecz) Lecz nie da się tego przyszyć dziś Jestem też przyzwyczajony do hałasu Kiedyś byłem romantykiem - chciałem całować tylko jedne usta wiecznie Wszystko jakby uszło z życiem Choć paradoksalnie to by znaczyło, że wciąż jest gdzieś Poszukaj we mnie dobra Jakiś zwiastun tego we mnie odnajdź Być może jeszcze można Choć czuję, że czas już na zastrzyk jak Dexter Morgan Coraz mniej lubię krzyczeć Mam wrażenie, że ucieka ze mnie życie Jak ucieka to choć gonić tu wypada Ja za bieganiem też za bardzo nie przepadam [Refren: Mateusz Biały] Ja nie chciałbym ci przeszkadzać dziś Ale wiedz, że jutro raczej nie dam rady przyjść No i nie chciałbym byś się bała lecz Kiedyś ci umrę choćbym nie wiem jak się starał, wiesz Ja nie chciałbym ci przeszkadzać dziś Ale wiedz, że jutro raczej nie dam rady przyjść No i nie chciałbym byś się bała lecz Kiedyś ci umrę choćbym nie wiem jak się starał, wiesz Ja nie chciałbym ci przeszkadzać dziś... Ja nie chciałbym byś się bała lecz... Ja nie chciałbym ci przeszkadzać dziś... Ja nie chciałbym byś się bała lecz...

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Piekielny