BYM POSZEDŁ

Lyrics
[Zwrotka 1] A wie pani, że z tego ronda trzeci kurs dziś robię? Tu jest lombard i przed dziesiątym cała horda wali tam jak w ogień Jak się jeździ na taryfie to się, heh, naogląda człowiek I tak patrzę z różnych kątów, i niby w porządku, ale sam już nie wiem Ten sam numer boczny od początku - czerwiec '89; Trzy dekady. Konkurs wygrałem za ten przebieg Zapamiętam czasem pasażerów Jak jebnie drzwiami albo zbrudzi welur mnie tu który Pani nie pyta mnie o miasta tu rytm; Ja tu jak wszyscy, wie pani – byle do emerytury Byleby na własną miarę, tak: lekko świeczkę i trochę ogarek Niech mnie pani nie pyta o miasta tętno. Co ja wiem? Człowiek wrasta w obojętność, żeby nie oszaleć [Refren] Chociaż powiem pani już trochę pozasłużbowo Z miesiąc temu tak gdzieś, tutaj na placu obok Szli młodzi ludzie, szli, choć świeży PESEL Szli proszę pani, szli jak od dawna nikt nie szedł Nie, że bez sensu; właśnie głośno i na temat szli I moc mieli, jakiej już długo tu nie miał nikt Jakby dość im było, że ktoś przestawia ich meble Aż chciałem iść z nimi... No, w końcu nie poszedłem [Zwrotka 2] O, a tu ten skwer to dla tych, co im pilno, pewnie kojarzy pani z gazet Tu dziewczyny stoją. Jak jest zimno, to są tam w barze Mam nawet historię wigilijną... To może innym razem Co pani tak patrzy? Ja problemy głównie wożę, kto by nie był Nie pytam, czy coś w domu zaszło, czy przez kredyt W ogóle to miasto to już nie to, co kiedyś Więcej nie powiem – taksówkarskie RODO Ale wie pani, różnie jest u ludzi z głową Lepsze już milczenie niż żeby się wykłócać kto tu kogo Ja daję minusa jak ktoś siada obok Tutaj skręcę na Obrońców Wiary Pojedziemy przez Wyklętych, bo tam znów remontują pętlę Pani pyta mnie o zarys – Niby kolorów więcej, a w lusterku ciągle widzę szary [Refren] Chociaż powiem już pani trochę pozasłużbowo Z tydzień temu tak gdzieś, tutaj na placu obok Szli młodzi ludzie; widać było – szli po coś Szli spokojnie aż dotąd. Tu gdzieś zaczął się kocioł I w moment poszedł gaz w ich stronę Plus paru zbirów po cywilu, każdy z batonem Wie pani, dzieciaki gonić, to już trzeba mieć uraz Aż chciałem wysiąść do nich... No, ale trafił mi się kurs akurat [Outro] Męski głos: Zawsze mi się wydawało, że to będzie fajne. Wiesz, wozisz ludzi, oni potrzebują podwózki, ty akurat... to masz, więc... wsiadają, jedziesz... no żyć, nie umierać! Przepiękna robota! I taka była. Tylko były też minusy Kobiecy głos: Sama praca taksówkarza jest ogólnie pracą bardzo przyjemną, tylko nieraz są warunki niesprzyjające. Ale są tacy, którzy to lubią, bo to nie to, że on trzynaście, czternaście godzin jeździ, on w międzyczasie wypije sobie gdzieś kawę, zje obiad, podjedzie do rodziców, coś zrobi, to nie jest praca, to jest tak jakby styl życia Męski głos: Tak naprawdę cały czas jesteś w pracy, bo cały czas gdzieś z tyłu głowy masz tą myśl, że... siedzę tu z rodziną, nie wiem, czy, czy... jem obiad świąteczny, a myślę se "kurde, właśnie teraz jest oblężenie, teraz są kursy", no nie? Kobiecy głos: No to jak mnie w domu zdenerwowali, no to od razu wyjeżdżałam do pracy. Przecież to jest taka praca, do której zawsze można iść
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Łona