Ból

Album cover art for "Ból" by Oliver Olson & Kartky

Oliver Olson & Kartky - Rap, Polski Rap

Ból

0 Plays

Duration: 3:40

View Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1: Oliver Olson] Biorę tabletkę na sen, ej, zapijam setką setkę Wrogów mam trochę na mieście Nie wiem gdzie jestem, nie wiem gdzie biegnę Jutro najpewniej złapią konsekwencje Problemy jebać, jesteśmy za młodzi Ruchome schody się skończą w tym tempie Po co to robisz? Rodzina ma dosyć Nie bierz tu przykładu ze mnie Mam wrażenie, że wszędzie zajęte jest miejsce Gdzie moje miejsce? Gonię to szczęście Robię to częściej, wóda i sesje To chyba sens mój, odczuwam presję Wcześniej nie zapraszałaś na imprezkę A teraz bajerkę: "Fajnie, że jesteś" Smutki zapijam, od rana się trzęsę Zamknij już gębę, bo wyjesz jak przester Boję się jedynie tego typu sprawy, że zawiodę i polegnę, marzeń spełnić nie zdążę To zabiera mi powietrze, ludzie mówią, że dam radę, a ja chyba po innej orbicie krążę Mama ci mówiła ciągle, żebyś rozum miał w głowie i decyzje sam podejmował mądrze A wybory moje do tej pory przybliżają tylko dzień, wktórym spóźnię się na własny pogrzeb [Refren: Oliver Olson] Nie wiem czy zginę jutro i po co bywałem tu? Wezmę na siebie winę, mam dosyć tu stania już Znam kilka dobrych dusz, znam kilka dobrych dusz Kilka szklanek tu na stole, a przy Tobie ból Ból, ból, ból, ból, ból Tylko ten jebany ból Ból, ból, ból, ból, ból Tylko ten jebany ból Ból, ból, ból, ból, ból Tylko ten jebany ból Ból, ból, ból, ból, ból Tylko ten jebany ból Nie wiem czy zginę jutro i po co bywałem tu? Wezmę na siebie winę, mam dosyć tu stania już Znam kilka dobrych dusz, znam kilka dobrych dusz Kilka szklanek tu na stole, a przy Tobie ból [Zwrotka 2: Kartky] Nie byłem dobrym synem i bratem Pracownikiem, partnerem, przyjacielem Nie porównasz ze mną kto ile ma w łapie I dziary dotykiem na klacie i ciele Ja i tak sobie dam radę Przejdę obok bezszelestnie Kiedy Ty znowu ze składem Walicie krajową na mieście Kiedy zabraknie mi Ciebie jak dziś Zadzwonię do kolegów i pójdziemy gdzieś pić Wyglądałaś tak ładnie, jesteś chujowa dziś Ja zaczynam od nowa, jakbym wrócił do Triss To moja chora głowa znowu nie daje żyć Jest taka kolorowa, czy to nie LSD? I tak bardzo ją kocham, ale chyba nie dziś Bo tamta czarna z dołu chce mnie słuchać, jak Ty kiedyś Oślepiają mnie ledy A tamte pajace chcą znowu się bić O wrogach na mieście to nie powiem nic Bo żaden niegodny poza Małą Mi Jestem niezłomny, więc wyjaśnię Ci Musi zabraknąć mi więcej niż krwi Ona niech zrobi se wkurwione brwi Bo ja sobie szkodzę najbardziej, nie Ty Chcesz zabić powietrze? To my Chorągiewy spierdalają jak psy Ze łzami, jak ja, kiedy nie miałem siły W grymasie bólu wjebany w labirynt I ostatni zejdę z tej kry, choć zawsze będę ten zły Piękny masz uśmiech, fałszywy I grasz nowe życie na niby [Refren: Oliver Olson] Ból, ból, ból, ból, ból Tylko ten jebany ból Ból, ból, ból, ból, ból Tylko ten jebany ból Ból, ból, ból, ból, ból Tylko ten jebany ból Ból, ból, ból, ból, ból Tylko ten jebany ból Nie wiem czy zginę jutro i po co bywałem tu? Wezmę na siebie winę, mam dosyć tu stania już Znam kilka dobrych dusz, znam kilka dobrych dusz Kilka szklanek tu na stole, a przy Tobie ból Nie wiem czy zginę jutro i po co bywałem tu? Wezmę na siebie winę, mam dosyć tu stania już Znam kilka dobrych dusz, znam kilka dobrych dusz Kilka szklanek tu na stole, a przy Tobie ból

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Oliver Olson
  • Kartky