Genesis

Album cover art for "Genesis" by Nullizmatyk

Nullizmatyk - Rap, Polski Rap

Genesis

0 Plays

Duration: 3:48

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

To powietrze tnie pustynny wiatr Głosy umilkły w snach Myśli gonią nieuchwytny czas Utopijny świat Nie jestem mu już winny kłamstw Nie ma do nieba windy, szlak prowadzi przez pustynny piach Widzę twój ślad Zaglądam w głąb duszy Pragnienie wciąż suszy Staram się jak mędrzec przejść przez grzech Nie ma dróg na skróty Wpisuje cierpienie w księgę pokuty Niosę ciężkie brzemię gubiąc życia nędzne okruchy Mój niemy krzyk przywołuje imię cudotwórcy W którym kierunku iść, dlaczego imponują ludziom głupcy Nie wiemy nic, niesiemy krzyż apokalipsy Widzę jak pęka nić, wiara klęka pod naporem boskiej listy 40 nocy i dni krocze drogami Biblii Modlitwy szukają przymierza z Bogiem, nie chcę już pomocy bliźnich Wydłubią oczy naiwnym, prorocy egoiści W tej piekielnеj karocy korzyści to tylko blizny jak widzisz Psy już wiedzą, że ten świat schodzi na... Ludziе tworzą własne dekalogi prawd, tymczasem sam rozjeżdża nekrologi, czas, nałogi prowadzą jak zepsuty kompas Odwrócony dekalog dziesięciu plag Klątwa To te przykazania Wciąż pogłębia się ta płytka rana 10 prac do wykonania 10 spraw do rozwiązania Witam Panią i Pana Pana i Panią, Pana Z tą Panią upadły anioł Wiara umiera z wiarą Oddając dusze szarlatanom 4 rano Guantanamo Patrz namalowałem obraz, jak Salvador do góry nogami w oddali chore myśli jadą karawaną w ten kanion między blokami z rap-litanią wjeżdża archanioł Nieczysty jak dystrykt Sodoma Gomora Świat moralnych zgliszczy Zaczynaliśmy od iskry Jak wszystko i wszyscy z listy Boga Dziś wystawiasz mnie na próbę tak jak w Biblii Hioba Zobacz na swój boski padół bez ładu i składu Gdzie człowiek rozdarty na pół Przez życie idzie po czarnym szlaku toksycznych odpadów Ten raj trawi pożar na polskim ołtarzu Góra, dół w gułagu nie było szatana i Boga Gdzie jest ten Eden, nie jestem pewien Wściekle biegnę między piekłem a niebem Przeklęta sekwencja 7 Przepełnia przedmieścia grzechem Zło się niesie w próżnie echem Cuchnie gniewem Nie ominął włócznie żeber w przejście Wszędziej zmian, wszędzie ran Dokąd zmierzam nie wiem sam Przecieram sklepienia nieba, nie ma ciebie tam Przemieniam wino w krew, pijąc gorzką Ayahuasce W ciele mam wiele zmian, twoją boskość projektancie Buja na tej obcej tratwie Jem emocje na huśtawce Zawierzyłem boskiej łasce Zgubił owce ojciec pasterz Szumi morze, może zasnę Kiedy pełnia noce jasne W oceanie wspomnień na dnie Utopiłem słońce tamtej Czego ślepy los chce dla mnie Czemu czuje strach przed jutrem W to co ludzkie wiarę zwróćcie Boli kochać tak nie ufnie Mam apetyt na destrukcje Wietrze wnętrze, dalej cuchnie Jak tu w półśnie znaleźć ujście Jeden Bóg wie Gdzie jest ten Eden, nie jestem pewien Wściekle biegnę między piekłem a niebem Gdzie jest ten Eden, nie jestem pewien Wściekle biegnę między piekłem a niebem (Świat odwróconego dekalogu) Gdzie jest ten Eden, nie jestem pewien Wściekle biegnę między piekłem a niebem (Świat odwróconego dekalogu) Gdzie jest ten Eden, nie jestem pewien Wściekle biegnę między piekłem a niebem (Świat odwróconego dekalogu) Gdzie jest ten Eden Nie jestem pewien Gdzie jest ten Eden, nie jestem pewien Wściekle biegnę między piekłem a niebem Jeden Bóg wie

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Nullizmatyk