Jaranka

Album cover art for "Jaranka" by Nagły Atak Spawacza

Nagły Atak Spawacza - Rap

Jaranka

0 Plays

Duration: 2:58

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Skrecze: DJ Soczewa] [Zwrotka 1: Kamień] Piękny gorący słoneczny dzień Dzień w którym warto rozłożyć się Przed chwilą wstałem i zawirowałem Ostatniej nocy za dużo świrowałem [Zwrotka 2: Fazi] Niezła balanga i totalna gleba Ruszam dupę w poszukiwaniu chleba Powszedniego lufa poszła się jebać Już się lepiej czuję mózg mi pracuje [Zwrotka 3: Kaczmi] Wszystko kontroluje kumpli dymem szczuje Po chwili jaramy razem z pełnym gazem Z pozytywnym przekazem nikt się nie oszczędza Wakacyjny dzień prosty jak ruchanie [Zwrotka 4: Kamień] Chlanie jaranie to nie w chuja granie Codzienne masakrowanie zejdŹ mi z drogi chamie Odpokutujemy jutro za dzisiejsze zachowanie Przepraszamy was panie spotkamy się przy bramie [Zwrotka 5: Kaczmi] Niekumena kompletna my tańczymy dalej Co można dziś robić idŹ się zalej Nalej mi szczała i nabijaj dalej Fajna ta knajpa będę tu siedział stale [Zwrotka 6: Fazi] Gadka się nie kręci każdy coś smęci Za dużo bakania za dużo picia Na pewno tak szybko nie wyjdę z ukrycia Chce mi się lać ale nie mogę wstać [Zwrotka 7: Kamień] Co za dużo to nie zdrowo ale jest młodzieżowo Co to koleś zaczyna nam nawijać Chyba chce powoli interes zwijać Trzeba zrobić balangę gdzie indziej [Zwrotka 8: Fazi] Wyjście na powietrze trochę nas otrzeŹwiło Kilku z nas poważnie się zastanowiło Krytycznym okiem sytuację oceniło Koniec zielonki końcówka siana [Zwrotka 9: Kaczmi] Sytuacja speedowa byle przeżyć do rana Kilku kolesi poszło ja jeszcze zostaję Się nie poddaję zgłębiam temat dalej Chcę się wreszcie, kurwa, wyszaleć [Zwrotka 10: Kamień] Muszę się jeszcze przejść na ławkę Tam na pewno kumple palą trawkę Dwie dychy za gram w dupie to mam Przecież ich znam więc ruszam w tan [Zwrotka 11: Kacmzi] I kolejna fala uderza mnie w głowę Sam nie wiem od ilu godzin mam bombę A słoń jest pojebany bo ma wielką trąbę Ale o to chodzi jak mu co wychodzi [Zwrotka 12: Fazi] Jak bym wiedział co napiszę to bym tego nie płodził Kolejny letni dzień z hardcore'ową nutą Dzień jak co dzień taka jest jazda Masz jakieś życzenie leci spadająca gwiazda [Zwrotka 13: Kamień] Ciśnienie narasta muszę się położyć Jak ja dojdę do domu chyba nie dam rady Ale mam dolinę nie szukam pomocnej graby Bo wszyscy są spizgani tak samo jak ja [Zwrotka 14: Kaczmi] O to chodziło takie były plany Ale nie sądziłem że wrócę tak zbombardowany Nastawiony wyłącznie horyzontalnie Zgasiłem światło i zasnąłem momentalnie

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Kamień
  • Fazi
  • Kaczmi